niedziela, 20 maja 2012 Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego
START Czytelnia Inne Artykuły Drogi i dróżki
Drogi i dróżki Drukuj
Autor(ka): ELA KONDERAK   
wtorek, 02 sierpnia 2011 06:33

Źródło: List nr 7/8 2011
www.list.media.pl


Wszystkie europejskie Kalwarie krajobrazowe powstały z tęsknoty za Jerozolimą, za miejscami związanymi z Jezusem, z pragnienia towarzyszenia Mu, choćby symbolicznie, w najtrudniejszej drodze.

Ponieważ pod koniec średniowiecza pielgrzymki do Ziemi Świętej, ze względu na obecność seldżuckich i osmańskich Turków stały się trudne i niebezpieczne, pojawiła się idea dokładnego odwzorowania krajobrazu Jerozolimy poza Ziemią Świętą. Pierwszym człowiekiem, który wpadł na ten pomysł, był Alvarez z Kordowy (Hiszpania). Działo się to na początku XV . Wkrótce powstały też słynne Kalwarie w Lubece, Norymberdze, a dwa wieki później w Polsce. Kalwaria Zebrzydowska jest jednak wyjątkowa. Nie tylko dlatego, że była pierwszą Kalwarią na ziemiach polskich, czy że jako jedyna Kalwaria (spośród tysiąca innych, które znajdują się w Europie) została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Jest wyjątkowa, bo wyjątkowe są dzieje Polski wpisane w jej historię.

Magnat i marzenie o Jerozolimie

Wszystko zaczęło się od Mikołaja Zebrzydowskiego. Był to wojewoda krakowski, magnat, dziedzic Zebrzydowic, właściciel zamku zbudowanego na szczycie położonej w pobliżu góry Lanckorony. Jego nazwisko kojarzy się rokoszem Zebrzydowskiego, czyli zbrojnym powstaniem przeciwko królowi Zygmuntowi III Wazie, które miało miejsce w latach 1606-1608. Zebrzydowski rzeczywiście był przywódcą tego buntu. Niektórzy sugerowali nawet, że ufundował Kalwarię, z nakazu spowiednika, w ramach pokuty po upadku rokoszu. Ale dokumenty mówią coś innego. Pierwszą kaplicę (Ukrzyżowania) zbudowano już w 1601 r. a rok później, w 1602 r., podpisano akt fundacyjny całej Kalwarii. Wszystko działo się więc kilka lat przed rokoszem. Zebrzydowski, choć chwilowy buntownik, był jednak, jak typowy Sarmata, człowiekiem bardzo religijnym. Ukończył jezuickie kolegium w Braniewie, które znajdowało się pod szczególną opieką biskupa warmińskiego Stanisława Hozjusza. Wyniósł z niego dobrą znajomość łaciny i rzetelną pobożność. Potem uczestniczył w kilku wyprawach wojennych, a w 1583 r. ożenił się z Dorotą z Herburtów, która urodziła mu czwórkę dzieci, córki i syna Jana, późniejszego kontynuatora budowy sanktuarium. Z racji swych obowiązków mieszkał często w Krakowie, ale tylko w lanckorońskim zamku czuł się naprawdę u siebie. Patrząc z tego zamku na okolicę, podziwiając przeciwległą górę Żarek i malowniczą rzeczkę Skawinkę, marzył o Jerozolimie. I z tych tęsknot wkrótce na górze Żarek narodziła się Golgota, Lanckorona stała się Górą Oliwną, a Skawinka potokiem Cedron.

Ojciec Aleksander Sitnik OFM pisze: „Po 1608 r. usunął się z czynnego życia politycznego. Po śmierci żony Doroty w 1610 r. coraz chętniej spędzał czas w ufundowanym przez siebie bernardyńskim klasztorze kalwaryjskim. Miał tam do posługi chłopca oraz Kozaków do przekazywania korespondencji. Używał czarnego stroju i jeździł zwykłym wozem klasztornym, zawsze ustępując pierwsze miejsce kapłanom. Swoimi posiłkami dzielił się z pielgrzymami przybywającymi do Kalwarii i zakonnikami, ubogich wspomagał jałmużną. Przed rozpoczęciem budowy kolejnych kaplic pościł, przystępował do spowiedzi, uczestniczył we Mszy św., a fundamenty polecał kłaść w wigilię lub oktawę świąt Matki Bożej. Sam często obchodził Dróżki, oddając się rozważaniu Męki Pańskiej".

Nie było mu jednak dane umrzeć w Kalwarii. Śmierć zastała go w Krakowie - pochowany został w kaplicy Zebrzydowskich w Katedrze na Wawelu. W ufundowanej przez niego Kalwarii stało już wówczas 21 kościołów i kaplic pasyjnych.

Łzy Matki Bożej

Historia obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej jest w równie niezwykły sposób wpisana w historię jednego z okolicznych mieszkańców co powstanie kapliczek. Oto we dworze pewnego szlachcica, Stanisława Paszkowskiego, który mieszkał półtorej mili od Kalwarii, był obraz Madonny, przed którym codziennie rano i wieczorem modlili się wszyscy domownicy i czeladź. To jeszcze nic niezwykłego - taki był zwyczaj w tamtych czasach. Ale pewnego dnia, 3 maja 1641 r. (w tamtym okresie był to liturgiczny dzień znalezienia Krzyża Pańskiego), obraz zapłakał krwawymi łzami. Zawołano proboszcza i wikarego z Marcyporęby, bo tam znajdował się kościół parafialny szlachcica, i zaczęto radzić co z tym faktem zrobić. Uznano, że płaczącą Maę należy umieścić w kościele parafialnym, bo nie godzi się mieć w domu obrazu tak świętego. Szlachcicowi żal było rozstawać się z obrazem, ale wiedział, że musi to zrobić, choćby z tego powodu, iż wieść szybko rozeszła się po okolicy i ludzie zaczęli przybywać do dworu. Paszkowski odprawił więc spowiedź, pomodlił się i w niedzielny poranek wyruszył samotnie z obrazem do kościoła w Marcyporębie. Co się potem stało, nie wiadomo dokładnie, ale w starej kronice klasztoru kalwaryjskiego zapisano...

Czytaj dalej...

 

 

Jan Paweł II

Remonty, inwestycje

KONCEPCJA ARCHITEKTONICZNA PRZEBUDOWY ELEWACJI FRONTOWEJ NASZEGO KOŚCIOŁA

Pomoc dla Alicji

Pomoc dla Alicji

PZ Caritas

Papieskie intencje modlitewne

Maj
Ogólne: Aby w społeczeństwie były promowane inicjatywy chroniące i umacniające rolę rodziny.

Misyjne: Aby Maryja, Królowa Świata i Gwiazda Ewangelizacji, towarzyszyła wszystkim misjonarzom głoszącym Jej Syna Jezusa.

Na stronie

Odwiedza nas 38 gości 
© 2001-2012 Parafia Chrystusa Zbawiciela w Gdańsku Osowie
Designed by Templatka.pl