Człowiek w swoim życiu ciągle staje przed różnego rodzaju wyborami takimi jak: Co zrobić z wolnym czasem ? Jaki wybrać zawód? Gdzie żyć? Czym się interesować – jakie hobby? Itd.
W moim życiu postawiłem na zawód ekonomisty i skończyłem studia ekonomiczne, a później pracowałem w różnych specjalizacjach tego zawodu aż do emerytury. Pojawiło się także hobby, któremu pozostałem wierny do dziś, a jest nim muzyka i konkretne uczestnictwo w jej tworzeniu poprzez śpiew w chórze. W 1964 roku, bezpośrednio po zdaniu matury, wstąpiłem w szeregi chórzystów Towarzystwa Śpiewaczego im. Feliksa Nowowiejskiego w Gd-Wrzeszczu, działającego przy parafii Najświętszego Serca Jezusowego przy ulicy wówczas Mireckiego, a obecnie księdza pułkownika dra Józefa Zatora-Przytockiego. Miałem szczęście, gdyż trafiłem do bardzo dobrego zespołu, który z uwagi na swoje walory artystyczne był zapraszany do uświetniania wielu uroczystości kościelnych. Chór organizował także wiele własnych koncertów i był zapraszany do innych parafii, a także szpitali, ośrodków kulturalnych, dzięki wysokiemu poziomowi wykonawstwa pod znakomitą dyrekcją Jana Wrońskiego. Nadmienić muszę , że chór ten liczył 60 osób. Ponieważ wybrano mnie w krótkim czasie na prezesa tego chóru, więc brałem czynny udział w organizowaniu wszystkich występów, wyjazdów itd. Dzięki temu poznałem osobiście wielu księży i ludzi związanych z kościołem, a w tym księdza biskupa Lecha Kaczmarka, ks. dra Józefa Zator –Przytockiego, ks. Henryka Jankowskiego, ks. prof. Józefa Orszulika i innych.
Pierwsze spotkanie.
Niepowtarzalna okazja pojawiła się w 1969 roku, kiedy to nasz chór wystąpił na wałach Jasnej Góry śpiewając na centralnych uroczystościach w dniu święta NMP Królowej Polski /3 Maja/ . Udaliśmy się wówczas z naszą kroniką chórową po wpisy do dostojników kościoła obecnych w Częstochowie i razem z dyrygentem i innymi członkami zarządu zostaliśmy przedstawieni Prymasowi Stefanowi Wyszyńskiemu i Arcybiskupowi krakowskiemu Karolowi Wojtyle. Spotkanie było bardzo krótkie, ale za to bardzo miłe. Arcybiskup Karol Wojtyła napisał nam krótko:
„Chórowi z Kościoła Najśw. Serca Jezusa w Gdańsku im. F. Nowowiejskiego na pamiątkę spotkania na Jasnej Górze serdeczne Bóg zapłać i szczęść Boże”.
Byliśmy bardzo szczęśliwi, gdyż po wielu trudach związanych z „tajnym wyjazdem” –chóry częstochowskie zostały rozproszone przez różne służbowe delegacje , osiągnęliśmy nasz cel, zaśpiewaliśmy na wałach Jasnej Góry i uzyskaliśmy niezwykle cenną pamiątkę.
Drugie spotkanie.
17 czerwca 1973 roku przypadała 500 rocznica urodzin Mikołaja Kopernika. Ogólnopolskie uroczystości kościelne z tej okazji zostały zorganizowane we Fromborku, którym przewodniczył ks. kardynał Stefan Wyszyński Prymas Polski, przy udziale ks. kardynała Karola Wojtyły, ks. kardynała Bolesława Kominka oraz Episkopatu Polski. Było wielu gości z zagranicy, w tym przedstawiciele Stolicy Apostolskiej, Episkopatu Włoch i Jugosławii, a także ks. kardynał Franciszek Koenig -Prymas Austrii. Delegacjom uczelni katolickich w Polsce przewodniczyli rektorzy: ATK - ks. prof. dr Jan Stępień oraz KUL- o. prof. Albert M. Krąpiec OP.
Uroczystości otworzyła Konferencja Plenarna, w której sufragan warmiński biskup dr Jan Obłąk przedstawił wykład pt. „ Mikołaj Kopernik, życie i działalność”. Dalej konferencja przybrała charakter sesji naukowej, w której wygłaszano kolejne wykłady i referaty na temat życia Kopernika i jego dokonań oraz ich znaczenia dla kościoła i nauki.
Kolejnym punktem uroczystości była msza na placu katedralnym przy ołtarzu polowym, której przewodniczył ks. kardynał Karol Wojtyła, a podniosłe kazanie wygłosił ks. kardynał Stefan Wyszyński Prymas Polski.
Uroczystości we Fromborku kończyła część artystyczna. Po południu w katedrze odbył się koncert organowy w wykonaniu prof. Feliksa Rączkowskiego oraz koncert w wykonaniu naszego Chóru im. Feliksa Nowowiejskiego. W koncercie brali także udział soliści Krystyna Ingersleben – sopran i Jan Gdaniec – baryton. Koncert, przy pięknie brzmiących organach, zawierał bardzo dobry program, a w nim między innymi „Alleluja” z Oratorium Mesjasz J.F.Haendla oraz „Kantatę Jubileuszową” Józefa Orszulika.
Osobiście rzecz jasna śpiewałem w części artystycznej, ale w trakcie uroczystości robiłem pamiątkowy fotoreportaż i byłem także w kuluarach oraz w przerwach pomiędzy dostojnymi uczestnikami uroczystości. Uderzyło mnie to, że najbardziej żywym uczestnikiem dyskusji i rozmów był kardynał Karol Wojtyła. Urzekło mnie to, że był cały czas uśmiechnięty, dowcipny, że rozmawiał faktycznie ze wszystkimi i to w wielu językach, co później wszyscy poznaliśmy obserwując go jako papieża. Zdawało mi się, że także i uśmiechnął się do mnie kiedy robiłem jedno z wielu zdjęć.
Trzecie spotkanie.
Dwa lata później, 16 października 1975 r., z okazji uroczystości 50-lecia Diecezji Gdańskiej w środowisku akademickim, w parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Gd-Wrzeszczu miała się odbyć ta jubileuszowa uroczystość. Mszę św. miał celebrować ks. arcybiskup Karol Wojtyła – metropolita krakowski i krajowy duszpasterz akademicki. Przygotowania naszego chóru na tą okoliczność polegały nie tylko na intensywnych ćwiczeniach ale i na doborze odpowiedniego repertuaru. Pamiętam, że postanowiliśmy zaśpiewać TU ES PETRUS, czyli pieśń którą się śpiewa na wejście papieża. Tak też zrobiliśmy, pomimo uwag, że wg liturgii zaśpiewać można tą pieśń tylko papieżowi. Skwitowaliśmy to jakby proroczym stwierdzeniem, że przecież Karol Wojtyła może zostać papieżem. Po uroczystości zostaliśmy jako chór w komplecie zaproszeni na osobiste życzenia arcybiskupa na plebanię. Tam, w salce prób odbyło się spotkanie z Karolem Wojtyłą, który oprócz rozmowy zażyczył sobie abyśmy zaśpiewali jeszcze kilka pieśni kościelnych, a także melodii ludowych. W takcie tego spotkania zdumiała nas fachowość i duża wiedza arcybiskupa na temat muzyki i śpiewu chóralnego. Na zakończenie uzyskaliśmy pamiątkowy wpis do naszej kroniki, a podczas tej czynności zostało wykonane także pamiątkowe zdjęcie./załączam do tego świadectwa/.
Czwarte i ostatnie spotkanie.
W kwietniu 2002 roku, chór naszej parafii wspólnie z innymi gdańskimi chórami, udał się do Rzymu na pielgrzymkę z okazji 10-lecia Archidiecezji Gdańskiej. Można by dużo napisać o tej pielgrzymce zarówno o występach Zjednoczonych Chórów Gdańskich, jak i o występach samodzielnych naszego chóru, który pielgrzymował w pełnym komplecie i miał swoje własne występy a chórzyści przeżycia.
Osobiście najbardziej przeżyłem spotkanie z Janem Pawłem II, kiedy to podczas tradycyjnej środowej audiencji i wspólnym koncercie wykonanym przez nasze połączone chóry, delegacja z naszej pielgrzymki została włączona do kolejki osób mających być przedstawionych osobiście Papieżowi. Czekaliśmy dość długo, a gdy w końcu dotarliśmy do Jana Pawła II, służby porządkowe skracały ten moment spotkania i wszystkich popędzały, aby czas czekania skrócić do minimum. Osobiście udało mi się przypomnieć Papieżowi nasze spotkanie z 1975 roku i zapewnić go, że bardzo się modlimy za Niego oraz za Jego pontyfikat. Spojrzał na mnie bardzo przenikliwie, jakby mnie przejrzał na wskroś i powiedział: „dobrze, dobrze, róbcie tak dalej, śpiewajcie i módlcie się”.
Dalej już nie pamiętam jak i kędy wracałem i nawet jak znalazłem się wśród naszych chórzystów. Muszę powiedzieć, że spojrzenie Jana Pawła II tak mnie przeszyło, że nie mogłem się przez blisko pół godziny odezwać i czułem cały czas wewnętrzne drżenie. To przeżycie pozostanie mi w pamięci do końca życia, a udzielanie się w chórze kościelnym traktuję jako wypełnianie swoistego testamentu. Do wspomnienia załączam zdjęcie z tego spotkania.
Spisano dnia 19 kwietnia 2010 r.
Konrad Hoga