Podobnie, jak pasterze ponad dwa tysiące lat temu, przychodzimy do Małego Jezusa położonego na sianie.
Co zrobić, żeby, to spotkanie było owocne, żeby tegoroczne Święta Bożego Narodzenia mnie przemieniły, żeby obudziły we mnie najpiękniejsze pragnienia ? Odpowiedzi na to pytanie postarajmy się poszukać w Słowie Bożym, w Słowie, które stało się Ciałem i zamieszkało pośród nas.
Fragment Ewangelii świętego Łukasza, który wysłuchaliśmy na Liturgii Słowa w czasie Pasterki składa się z dwóch części. W naszym rozważaniu skupmy się na tym pierwszym. Widzimy w nim Maryję i Józefa, którzy podążają z Nazaretu w Galilei do Betlejem w Judei. Po ludzku widzimy tylko wędrowców, którzy chcą wypełnić rozporządzenie króla, ale oczyma wiary widzimy Maryję, która pod swoim sercem nosi najcenniejszy dar, dany ludziom przez Boga, jest Nim Jezus, Zbawiciel świata. Dar, który został odrzucony, gdyż nie było miejsca w gospodzie.
Ta scena zaprasza nas do przyjęcia Jezusa, do naszego serca. I zaproszenia Zbawiciela do naszego życia. Nie tylko do tego, co jest dobre i święte, ale również, do tego, co jest słabe, poranione, wymagające dotknięcia Bożej łaski. W tę świętą noc Jezus przychodzi na świat zupełnie bezradny i ubogi. W ten sposób Jezus łączy się z ubóstwem całego świata. Jezus mówi mi, że jest mu bliska moja największa nędza i słabość, bo właśnie na niej chce objawić moc swojej Miłości.
Panie Jezu,
nie przychodzę do Ciebie
z wysoko podniesioną głową
zwycięzcy.
Przychodzę pokonany
przez swoje zwątpienia,
słabości i smutki.
Moje serce jest biedniejsze
od ubogiej stajni.
Przychodzę z pasterzami,
którzy prawie nic nie mają,
ale zdążyli pokłonić się
przed królami ze wschodu.
Dzisiaj Mały Jezu
pobłogosław
swoją drobną rączką
moją za dużą biedę,
żebym nie zwątpił,
że Ty jesteś moim odkupieniem.