Żródło: www.opusdei.pl
Jesteśmy tacy, jacy jesteśmy i właśnie dzięki temu możemy iść za Panem i służyć Mu w Kościele. W tym tekście zagłębimy się w to Boże wezwanie.
Na początku pierwszej księgi Biblii Bóg zostaje przedstawiony jako stwórca, który powołuje rzeczy z nicości swoim słowem: „Niechaj się stanie światłość (…). Niechaj powstanie sklepienie (…). Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe (…). Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów (…)” (Rdz 1, 1-25). Kiedy natomiast przychodzi moment powołania do życia istoty ludzkiej, dzieje się coś innego. Bóg nie tworzy jej „według jej rodzaju” albo według tego, czym jest. Daje jej imię, powołuje ją do życia po imieniu, zwraca się do niej na „ty”.
Jeśli od momentu stworzenia przejdziemy od razu do ostatniej księgi Biblii, dostrzeżemy coś zaskakującego. Imię, które Bóg nam nadaje przy stworzeniu otrzymamy ponownie na końcu naszej historii. „Zwycięzcy – obiecuje Pan w Apokalipsie – dam manny ukrytej i dam mu biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, kto je otrzymuje” (Ap 2, 17). Otrzymujemy zatem imię, gdy się rodzimy, ale otrzymamy je ponownie na końcu naszego ziemskiego życia. Jak to rozumieć? Stajemy przed tajemnicą powołania, tajemnicą osobistą, która się wyjaśnia w miarę jak zmierzamy ku prawdziwemu życiu.
Istoty wolne i niedokończone
Róża, dąb, pies nie muszą podejmować żadnej decyzji, by stać się tym, czym są. Po prostu istnieją. Rosną, rozwijają się i w końcu znikają. Z osobą ludzką natomiast dzieje się inaczej.
W miarę jak wzrastamy, zwłaszcza w okresie dojrzewania, zaczynamy zdawać sobie sprawę, że nie możemy być „jednym człowiekiem więcej”. Z jakiegoś powodu wydaje nam się, że powinniśmy być kimś wyjątkowym, noszącym własne imię i nazwisko, kimś innym, niepowtarzalnym. Zaczynamy rozumieć, że jesteśmy na świecie po coś i że naszym życiem możemy ten świat zmienić na lepsze. Nie chcemy tylko wiedzieć, czym jesteśmy lub jak funkcjonuje świat. Coś nas pcha, by marzyć, kim chcielibyśmy być i w jakim świecie chcielibyśmy żyć.
Niektórzy postrzegają to jako nieszczerość, brak realizmu, który prędzej czy później należy przezwyciężyć...