Jeszcze na dobre nie umilkł dźwięk ostatniego szkolnego dzwonka, kiedy znaleźliśmy się nad brzegiem Jeziora Kruszyńskiego, gdzie miał się rozpocząć nasz spływ kajakowy.
Dla niektórych z nas było to pierwsze doświadczenie prawdziwego życia obozowego pod namiotami, na łonie przyrody.
Sądząc po ogromnej ilości zgromadzonych bagaży, wszyscy dobrze się przygotowali do spływu. Chcąc aktywnie spędzić czas, zaopatrzyliśmy się w piłki i inne przybory do gier i zabaw, a szukający specjalnych wrażeń ks. Maciej zabrał ze sobą kij baseball’owy.
Wieczorem zgromadziliśmy się wokół ogniska, aby wspólnie śpiewać i cieszyć się swoją obecnością.
Następnego dnia, wczesnym rankiem, ku naszemu zdziwieniu, opiekunowie poszli paść krowy. Potrzeba było niezwykłego sprytu i odwagi aby przegonić natrętne bydło, które wdarło się na teren obozowiska i zlizywało wodę z namiotów. Sytuacja została opanowana, ocalałe namioty poskładane i po obfitym śniadaniu mogliśmy wsiąść do 13 kajaków i ruszyć na podbój Jeziora Kruszyńskiego.
Można było zaobserwować różne techniki kajakarskie: kręcenie się wokół własnej osi, pływanie bokiem, tyłem lub pod kajakiem oraz najczęściej stosowaną technikę – pływanie zygzakiem.
Kiedy szczęśliwie dotarliśmy do Zbrzycy okazało się, że jest to niezwykle bezpieczna rzeka. Zanurzeni po kostki w wodzie ciągnęliśmy kajaki za sobą. Kiedy rzeka stała się głębsza, poczuliśmy, że wiosłowanie i sterowanie kajakiem to wcale nie taka łatwa sprawa, zważywszy, że sprzęt, którym dysponowaliśmy, nie należał niestety do najnowszego. Na niektórych twarzach można było dostrzec prawdziwie „galernicze” miny.
Gnani dopingiem unoszącego się zapachu pieczonych kiełbasek, zmęczeni, ale szczęśliwi dotarliśmy do obozowiska w Kaszubie.
Wieczorem ks. Maciej odprawił polową Mszę św. Po odśpiewaniu pieśni na zakończenie, spadły na nas z nieba strugi ulewnego deszczu. Padało, grzmiało i błyskało. Niektóre namioty zaczęły przeciekać, w innych dryfowały materace. Ratowało nas jedynie poczucie humoru, wspaniałe umiejętności organizacyjne pani Basi oraz nadzieja na mniej mokre jutro. Ukołysani śpiewem męskiej części naszego grona pogrążyliśmy się w wilgotnym, głębokim śnie.
Kolejny dzień powitał nas pięknym słońcem, które szybko osuszyło nasz dobytek i doprawiło wczorajsze opalenizny.
Cały dzień płynęliśmy rzeką. Fascynowało nas obserwowanie świata z perspektywy kajaka. Zachwycaliśmy się pięknem przyrody: bogatą roślinnością, rozmaitością owadów i ptaków. Zatrzymaliśmy się w miejscowości Laska. Cudowna pogoda pozwoliła nam na zabawy w wodzie i rozegranie meczu w siatkówkę, w którym zmierzyli swoje siły opiekunowie i młodzież.
Następnego dnia trasa naszego spływu wiodła przez jeziora i rozlewiska (j. Laska, j. Księże, j. Długie, j. Śluza). Nawet wiatr wiejący prosto w twarze nie zdołał oderwać naszego wzroku od przepięknych brzegów rezerwatu.
Ostatnie obozowisko urządziliśmy pod mostem w Śluzie, gdzie schroniliśmy się przed promieniami słońca. Po obiedzie zapakowaliśmy kajaki na przyczepę i pożegnaliśmy się z uroczą Zbrzycą.
Cieszymy się, że po raz kolejny udało nam się spędzić razem miło czas.
Dziękujemy wszystkim, którzy umożliwili nam przeżycie pierwszej wakacyjnej przygody i opiekowali się nami w taki sposób, że wróciliśmy cali i zdrowi, bogatsi o wspaniałe doświadczenia.
Dziękujemy też za wspaniałą pogodę i za to, że świat jest taki piękny!!! Przed nami jeszcze jeden wakacyjny wyjazd. W sierpniu planujemy pobyt w Krakowie oraz warsztaty muzyczne w Gorcach.
Wszystkich tych, którzy nie mają jeszcze planów wakacyjnych lub pomysłu na udany weekend zachęcamy do wybrania się na spływ kajakowy rzeką Zbrzycą.