niedziela, 23 listopada 2014 Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata
START Example Pages
NOC WIARY PDF Drukuj Email
Autor(ka): JAN ANDRZEJ KŁOCZOWSKI OP   
poniedziałek, 10 stycznia 2005 21:21

Noc wiary jest etapem na drodze duchowego rozwoju. Wielcy klasycy myśli religijnej opisują ją jako wejście w ciemność – ciemność, która może przestraszyć i pochłonąć. Doświadczenie to dotyka jednak nie tylko mistyków, ale jest treścią wiary każdego prawdziwie wierzącego.

 

Po raz pierwszy noc wiary pojawia się po tak zwanym pierwszym nawróceniu. Jest ono dziecinne, pełne entuzjazmu. Modlitwa, uczestnictwo we wspólnocie – wszystko to sprawia radość. Wszelkie działania w stronę Boga są natychmiast nagradzane. W końcu jednak przychodzi noc, która przejawia się w tym, że człowiek przestaje odczuwać bliskość Boga. Nagle nie może się modlić, czytać Pisma Świętego, nudzi się na Mszy św., wszystko, co było mu wcześniej tak drogie, przestaje nagle ciekawić. Chciałby iść do kościoła na adorację, ale kiedy usiądzie w ławce i próbuje zwrócić myśl ku Panu Bogu, okazuje się, że nie może się skupić. Ma poczucie, że Bóg go nie słucha i mu nie odpowiada, że odsunął się od niego.
Wcześniej Bóg był dla człowieka tym, czym matka podtrzymująca raczkujące dziecko. Teraz człowiek czuje się jak dziecko, od którego matka odsunęła nagle swoje ręce. Teraz musi chodzić sam. Pojawia się ogromny niepokój. Dziecko nie widzi już matki, nie czuje jej obecności, ma natomiast przed sobą ogromny świat, przez który musi przejść samotnie. Boi się, że nie starczy mu do tego sił.
Ludzie często popełniają wtedy błąd. Chcieliby za wszelką cenę powrócić do pierwotnej wiary i znowu poczuć się bezpiecznie w macierzyńskich objęciach Boga. Dla wielu rytm życia religijnego zaczyna przypominać nieustanny kołowrót, miotanie się od entuzjastycznej, rozpromienionej, ale nieco infantylnej wiary, do nocy, i z powrotem. Ważne jest to, żeby wiedzieć, że z ciemności wychodzi się do przodu, a nie do tyłu. Trzeba w nią wejść i przetrwać. Czyli, kiedy nie można się skupić na adoracji, nie wychodzić z kościoła, nie rezygnować, ale siedzieć dalej. Czekać aż przejdzie. Być może trzeba to będzie powtórzyć dziesięć razy, może dwadzieścia, ale w końcu noc minie. Ważne jest, żeby wiernie trwać pomimo tego, że to, co się czyni, nie daje natychmiastowej radości.
I w końcu znowu pojawia się ręka Boga, ale już inaczej. Wierzący zrozumie, że był jak dziecko, które musiało na-uczyć się chodzić na własnych nogach. Bóg tak naprawdę nigdy go nie opuścił. Noc była próbą, którą poddał On człowieka po to, by doprowadzić go do dorosłości, do duchowej pełni. Po przetrwanej nocy powraca moc wiary, jest ona jednak już inna – oczyszczona, umocniona, ustabilizowana, dojrzała.
To jest pierwszy etap, elementarny, dany na początku duchowej drogi. Potem można wejść w jeszcze jedną noc, trudniejszą. Dana ona jest tym naprawdę świętym.

 

Wiara jest już umocniona i trwa. Druga noc jest już więc nie tyle oczyszczeniem wiary, co oczyszczeniem nadziei i miłości – miłości do innych i do Boga. Bo chociaż ma się za sobą pierwszą noc i wyszło się z niej umocnionym w wierze, to jednak w dalszym ciągu pozostaje się egoistą. Dalszy etap rozwoju duchowego to oczyszczenie się z tego egoizmu poprzez miłość i nadzieję. W tę noc wchodzi się już nie tylko w swoim imieniu, ale też w imieniu innych. Doświadczenie Bożego miłosierdzia idzie tutaj w parze z doświadczeniem nędzy całego świata. Ma się świadomość tego, że żyje się wobec Boga, ale żyje się też w świecie nędznym, dotkniętym przez szatana, pogrążonym w złu. W tej ciemności chodzi więc o to, żeby nie popaść w rozpacz, ale dać nadzieję wbrew złu, które jest we mnie i wszędzie dookoła, dać świadectwo mocy Bożej, która działa w świecie. To właśnie było wielkim przesłaniem siostry Faustyny – miłosierdzie, czyli danie ludziom nadziei wbrew złu.
Druga noc wiary ma w sobie coś z doświadczenia Jezusa na Krzyżu, kiedy wołał Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił (Mk 15, 34).

 

trudne pytania   

- fragmenty

 

Czy wiara musi łączyć się z trudnymi momentami?
Z życiem duchowym jest jak z każdym innym życiem. Są w nim momenty trudne. Rozwój duchowy ma charakter naprzemienny, okresy harmonii przeplatane są okresami ciemności. Życie duchowe miałoby w sobie coś niepoważnego, gdyby było nieustannymklaskaniem i radością. Nie możesz przyjść śpiewając i klaszcząc do samotnej matki, umierającej na raka, która zostawia swoje dzieci. Żeby twoja wiara była prawdziwa i dojrzała, musisz mieć też w sobie coś z tego doświadczenia nocy, w którą ona właśnie wchodzi. Bo jej doświadczenie jest właśnie doświadczeniem nocy. W pewnym sensie musisz sam wejść w to cierpienie, wtedy słowa umocnienia, które do niej skierujesz, nie będą tylko słowami zdawkowej pociechy.

 

Czy noc wiary jest czymś powszechnym?
Każdy prawdziwie wierzący, prędzej czy później tego doświadczy. Niekoniecznie świadomie. W duszpasterstwie mówi się trochę za mało o nocy wiary. Wielu ludzi, gdy doświadcza nocy, sądzi, że oddala się od wiary, że przeżywa moment jej utraty. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że to etap normalny, że wiara jest zjawiskiem dynamicznym i trzeba w nią włożyć dużo pracy i wysiłku. Gdy przychodzą trudności, niektórzy się wycofują, rezygnują z duchowego rozwoju i cofają na poziom wiary „behawioralnej”, opartej na religijnych zachowaniach wykonywanych automatycznie, bez udziału serca.

więcej w numerze LISTU 01/2005

Poprawiony: piątek, 04 grudnia 2009 15:32
 

Komentarze 

 
#3 trudne odpowiedzi c.d. 2005-01-11 19:39
"Jezu, bądź ze mną /z tobą, z nią, z nim /w godzinie śmierci i przyjmij moje /jego, jej/cierpienia jako zadośćuczynienie za grzechy moje /jego, jej / oraz grzechy tych, za których w życiu ziemskim byłem /był, była/ odpowiedzialny /-a/"
 
 
#2 Drogi MC 2005-01-11 10:32
Gdybyśmy unikali odpowiedzi na pytania trudne nie byłoby na przykład filozofii. A co do cierpienia, to wydaje mi się, że to osoby cierpiące udzielają nam odpowiedzi - nie na odwrót...
 
 
#1 trudne odpowiedzi 2005-01-10 22:09
Trudne pytania, ale jeszcze trudnejsze odpowiedzi. Nie teoretycznie, ale praktycznie! Czy ktoś potrafi dać jakiś przykład na praktyczną odpowiedź. Myślę, że raczej wszyscy zdrowi i szczęśliwi unikają odpowiedzi na trudne pytania. Szczególnie tych odpowiedzi praktycznych, które rzeczywiście przyszłoby udzielić umierającej w cierpieniu matce.
 
© 2001-2014 Parafia Chrystusa Zbawiciela w Gdańsku Osowie
Designed by Templatka.pl