wtorek, 22 maja 2012
START Czytelnia Zdaniem Parafian Wspólnota Marana Tha
Wspólnota Marana Tha Drukuj
Autor(ka): Robert   
niedziela, 07 listopada 2010 18:20


     Pomysł napisania artykułu, który przybliżyłby Wspólnotę Marana Tha parafianom pojawił się na jednym z naszych cyklicznych spotkań. Byłem nawet jedną z osób, która radziła, co taki tekst miałby zawierać. Ale wcale nie kwapiłem się, żeby cokolwiek napisać. No, może ostatecznie, skoro słowo się rzekło, skreśliłbym kilka słów, które i tak zniknęłyby w natłoku pomysłów innych.
      Kim ja jestem, żebym mógł opisywać naszą Wspólnotę. Należę do niej niedługo, nie posiadam dostatecznej wiedzy ani doświadczenia. Są w niej takie wspaniałe osoby, z tak głęboką wiarą, a ja jestem przecież na początku tej drogi.
Na kolejnym spotkaniu okazało się jednak, że moje wcześniejsze wypowiedzi sprawiły, iż nasz opiekun i animator Jacek to właśnie mnie „widział” w tej roli. Nie było więc już odwrotu.

          Pomyślałem wtedy, że skoro mam coś napisać to muszę wzbogacić swą wiedzę. Muszę szybko zdobyć wszelkie „encyklopedyczne” informacje  na temat np. Ruchu Odnowy w Duchu Św., zgłębić historię naszej Wspólnoty. I zawrzeć to w artykule. Ale za chwilę przyszła kolejna myśl. Czy nie lepiej będzie „iść na żywioł” – darować sobie teorię i napisać po prostu co udział we Wspólnocie daje mi osobiście.
         Jesienią zeszłego roku w naszym Kościele pojawiły się ogłoszenia o mających się odbyć rekolekcjach Marana Tha. Nie miałem wtedy pojęcia co to za ruch, jak mogą wyglądać takie spotkania. Ale postanowiłem pójść i pomimo, że w pewnym momencie nadeszło zwątpienie na szczęście dotarłem do Kościoła.

         Jakie były wtedy moje odczucia. Pamiętam jak duże wrażenie wywarło na mnie piątkowe, „wprowadzające” kazanie założyciela Wspólnoty ks. Kowalczyka.  Pamiętam jak w sobotę późnym wieczorem powróciwszy do domu nie mogłem skupić się na żadnej wykonywanej czynności. Jak wyłączyłem telewizor, jak odrzuciłem czytaną książkę. Jak rozpamiętywałem to co wydarzyło się wcześniej w Kościele. Pamiętam także niedzielne rozważania o przebaczeniu, no i przede wszystkim modlitwę o wylanie Ducha Św. Pamiętam jakim szokiem było dla mnie porównanie kilku scen – tej z animatorami, którzy pod wpływem Ducha Św. zaczynali mówić w obcych językach i z ludźmi, którzy pod działaniem modlitwy osuwali się uśpieni na posadzkę Kościoła. I tej z członkami zespołu, którzy w tym momencie spokojnie rozmawiali ze sobą, uśmiechali się. Było to dla mnie niepojętne. Jakże to – to tutaj dzieją się takie niezwykłe wydarzenia, działanie Ducha Bożego jest tak namacalne, a oni sobie spokojnie rozmawiają.

      Pamiętam także swoje nadzieje, niecierpliwość i ciekawość co stanie się kiedy to ja stanę przed kapłanem. No i nie stało się nic. Tak przynajmniej wtedy mi się wydawało. Nie upadłem. Mało tego w miejscu, w którym ksiądz trzymał swe dłonie rozbolała mnie głowa.
Ale kiedy wracałem do domu coś się zaczęło „dziać”. Coś czego do końca nie potrafię opisać prostymi słowami. Poczułem jaką ogromną, czystą i bezinteresowną miłością obdarza nas Jezus. Uczucie to dosłownie spłynęło na mnie i całego otuliło. Ponadto prawdziwie uświadomiłem sobie, że będąc istota kruchą, słabą i grzeszną mogę liczyć na wsparcie samego Boga. Zrozumiałem jakie ogromne szczęście mamy my chrześcijanie, mogąc czerpać z takiej nieprzebranej i niewyobrażalnej Potęgi.
       Niestety stan takiego uniesienia, ku mojemu wielkiemu żalowi szybko minął. I wtedy usłyszałem, że w naszej Parafii powstaje grupa Wspólnoty Marana Tha. Oczywistą rzeczą wydawała mi decyzja o przystąpieniu do niej - była to jakby kontynuacja udziału w rekolekcjach.

Od tamtych wydarzeń minął niecały rok. I gdybym miał teraz powiedzieć co daje mi udział we Wspólnocie to musiałbym dać kilka odpowiedzi.
      Po pierwsze naturalną konsekwencją bycia członkiem Wspólnoty jest lektura Biblii. A zapoznanie się z treścią Pisma Św. ma tak naprawdę jeden efekt – pogłębienie religijności i to w wielu jej aspektach. Nie potrafię wyobrazić sobie człowieka, który przeczytawszy Stary i Nowy Testament nie zmieniłby się choć troszeczkę.

      Po drugie uświadomiłem sobie, że świat duchowy, ta sfera religijności, którą zawsze przypisywałem jedynie osobom prawdziwie świętym, biblijnym prorokom, mistykom potrafi być niemal namacalna i dostępna dla zwykłych ludzi. Oczywiście trzeba spełnić pewne warunki, zaufać Bogu i otworzyć się na Jego działanie, ale jest to możliwe. Przykładem są osoby ze wspólnoty obdarzone np. charyzmatem mowy w obcych językach.

        Po trzecie osobiście przekonałem się, że możliwe jest pokonywanie własnych słabości. Do tej pory uważałem, że każdy człowiek ma swój „zestaw” grzechów, wynikających z jego charakteru, sposobu patrzenia na świat, życiowych doświadczeń. I że jesteśmy „skazani” na stałe powtarzanie tych przewinień. Teraz wiem, że z pomocą Boga można walczyć z każdym grzechem. Oczywiście, często nie udaje się to od razu, czasami trzeba poświęcić bardzo dużo czasu i siły, ale jest to możliwe.

        Po czwarte nasze wspólnotowe spotkania służą pogłębianiu wiedzy religijnej. Teraz już rozumiem, że prawdziwa wiara to nie tylko „poryw serca”, ale także jak najbardziej świadome działanie rozumu.

         Są też inne „skutki” przynależności do Wspólnoty. Zdarzają mi się takie dni, kiedy do Kościoła idę z przyjemnością, a nie z obowiązku. Mam takie chwile, kiedy modlitwa sprawia mi radość. Cieszę się także z przyjmowania Eucharystii – okres kiedy u spowiedzi byłem raz w roku, a czasami rzadziej to już przeszłość.

       Jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt bycia członkiem Wspólnoty. Tworzymy razem grupę ludzi, którzy po prostu bardzo się lubią i są coraz bardziej zgrani. A fakt, że różnimy się wiekiem, mamy inne doświadczenia życiowe i zapewne różne spojrzenie na wiele otaczających nas spraw stanowi o naszej sile. Nasze spotkania są żywsze, dyskusje ciekawsze, refleksje pełniejsze. No i przestajemy być anonimowymi członkami parafii, kolejnymi twarzami w tłumie - naprawdę zbliżamy się do swego Kościoła, poznajemy lepiej jego kapłanów.
        
Dlatego serdecznie zapraszamy każdą osobę, która pragnie zbliżyć się do Boga i żyć w coraz większej z Nim harmonii na nasze cykliczne spotkania tzw. Wieczory Nikodema. Odbywają się one w pierwszą i trzecią środę miesiąca o godz. 18.45 w klubie Betania.


Robert, członek Wspólnoty.

 

Jan Paweł II

Remonty, inwestycje

KONCEPCJA ARCHITEKTONICZNA PRZEBUDOWY ELEWACJI FRONTOWEJ NASZEGO KOŚCIOŁA

Pomoc dla Alicji

Pomoc dla Alicji

PZ Caritas

Papieskie intencje modlitewne

Maj
Ogólne: Aby w społeczeństwie były promowane inicjatywy chroniące i umacniające rolę rodziny.

Misyjne: Aby Maryja, Królowa Świata i Gwiazda Ewangelizacji, towarzyszyła wszystkim misjonarzom głoszącym Jej Syna Jezusa.

Na stronie

Odwiedza nas 36 gości 
© 2001-2012 Parafia Chrystusa Zbawiciela w Gdańsku Osowie
Designed by Templatka.pl