|
Takie pytanie nurtuje chyba każdego człowieka a tym bardziej tych, którzy z tego sakramentu tak często nie korzystają.
Papież Jan Paweł II w jednej ze swych adhortacji apostolskich napisał następujące słowa: „Wśród sakramentów jest jeden, który ze względu na oskarżenie z grzechów często bywał nazywany spowiedzią; należy jednak podkreślić, że jest to Sakrament Pokuty w pełnym tego słowa znaczeniu i tak też jest nazywany. Jest to Sakrament nawrócenia i pojednania”. A więc mamy do czynienia z sakramentem spowiedzi – sakramentem Bożego miłosierdzia.
Kościół wielokrotnie zachęcał i nadal zachęca do częstego korzystania z tego sakramentu, wiążąc go z praktyką duchowego kierownictwa w celu osiągania wielu duchowych korzyści. Zachęca, aby katolicy częściej przystępowali do spowiedzi, także wtedy, gdy sumienie nie wyrzuca im grzechów śmiertelnych.
Oczywiste jest, że częsta spowiedź przynosi człowiekowi wiele duchowych skutków. Także dla tych, którzy nie mają na swym sumieniu grzechów śmiertelnych, częsta spowiedź może stać się pożytecznym lekarstwem na codzienne niedoskonałości i środkiem do pomnożenia łaski uświęcającej, czyli Bożego życia w nas, jak też jednym ze sposobów zapewnienia sobie pomocy Bożej do coraz to doskonalszego życia.
Święty Franciszek Salezy kiedyś powiedział o spowiedzi: "Spowiadaj się pokornie i pobożnie co tydzień, a jeśli to możliwe, przed każdą Komunią Świętą, choćby sumienie nie wyrzucało ci żadnego grzechu śmiertelnego. Przez Spowiedź otrzymasz bowiem nie tylko odpuszczenie grzechów powszednich, które wyspowiadasz, ale ponadto wielką siłę do unikania ich na przyszłość, wielkie światło do ich rozeznawania i obfitą laskę na wynagrodzenie wszelkiej szkody, którą ci grzechy te wyrządziły".
Nie wiele nam trzeba do tego, aby - gdy tylko jesteśmy na Eucharystii - przystąpić do Stołu Pańskiego i nakarmić się Ciałem naszego Pana. Wystarczy nam przyznać się do własnej słabości i wyznać to w spowiedzi, nawet gdyby ona miałaby być dla nas zbyt częstą spowiedzią. Dzięki korzystaniu z częstej spowiedzi, wzrasta w nas prawdziwe poznanie siebie samych.
Więc nie lękajmy się księdza w konfesjonale - on jest tylko powiernikiem Bożego Miłosierdzia. Ksiądz sam także korzysta z tej obfitej Bożej Miłości. Przystępując do sakramentu pojednania przychodzimy do Boga, który chce nam pomóc wzrastać w świętości. Ludzką naturą jest upadać w grzechu, ale Boską jest dźwigać się z niego, a kto wytrwa do końca będzie zbawiony.
Piękną i chwalebną rzeczą byłoby, gdyby tak na każdej Eucharystii nie zabrakło nikogo przy Stole Pańskim. Może stać się to realne! Więc starajmy się pielęgnować nasze spotkania z Panem Przebaczającym w sakramencie pokuty i pojednania. Trwajmy więc w łasce uświęcającej.
|
Komentarze
Spróbuj codziennie wieczorem przez chwilę przeanalizować najważniejsze wydarzenia minionego dnia ale konfrontuj te zdarzenia choćby tylko z przykazaniem miłości Pana Boga i bliźniego. Jeżeli ta "konfrontacja" będzie rzetelna i bez usprawiedliwiania swojego postępowania "winą" bliźniego to już po bardzo niewielu dniach odpowiedź na tytułowe pytanie stanie się bardzo jednoznaczna.
A może ktoś z czytających potrafi bardziej przekonująco odpowiedzieć.