| Od Wiktorówek poprzez Sławkowski aż po Schönfeldspitze |
|
| Autor(ka): Joanna Bułło |
| piątek, 04 września 2009 02:08 |
|
Nie będzie to dokładna relacja z mojej tegorocznej wyprawy. Nie będzie to też żaden przewodnik po szlakach. Ot – chwila refleksji, kilka myśli, parę zdjęć… Zatem zapraszam w podróż górskim szlakiem, który wiedzie przez Tatry Polskie, Tatry Słowackie i Alpy. „…Jeśli chcesz znaleźć źródło, musisz iść do góry, pod prąd. Góry. .. „…Góry jednak – i to jest wspaniałe – nie znoszą kłamstwa. Wiktorówki To tutaj w 1861 roku Matka Boża objawiła się przy prastarej kapliczce, obok Źródełka pasterce Marii. Na pamiątkę tego objawienia pewien pasterz, genialny artysta, wyrzeźbił z drzewa figurkę Madonny. Niedługo przed II wojną górale wybudowali tu całkiem sporą kaplicę i wtedy też proboszcz z Bukowiny odprawił tutaj pierwszą Mszę Św. W tym miejscu bardziej niż w jakimkolwiek innym w Tatrach Polskich myśli się o tych, którzy z gór nie wrócili… „…Hej, tak kiedyś na inszym zobaczyć się szczycie Orla Perć Prześliczne marzenie poety - tak nazwał Orlą Perć ksiądz Gadowski, chcąc podkreślić rolę, jaką w jej powstaniu odegrał poeta Franciszek Henryk Nowicki. Najoryginalniejszy z tatrzańskich szlaków zaistniał bowiem najpierw w wyobraźni młodopolskiego twórcy, a dopiero kilka lat później, za sprawą ks. Walentego Gadowskiego, przybrał kształt realny. Pochylam głowę przed Madonną Zawracką. Po chwili ruszam dalej. Na tym szlaku konieczna jest koncentracja. Dopiero na Przełęczy Krzyżne mogę odetchnąć…
"…życie pełne olśnień i zachwytów, tyś wędrówką najwytrwalszą ku szczytom..." Tatry Zachodnie Wędrówka przez nie to odpoczynek dla ciała i ducha, zmęczonych trudami dnia poprzedniego. Drogę rozpoczynam w Dolinie Chochołowskiej. Dochodzę do Grzesia i dalej przez Rakoń, Wołowiec i Jarząbczy Wierch do Kończystego Wierchu. Schodzę przez Trzydniowiański. „…Każdy człowiek ma własną bramę, którą wchodzi w nieskończone przestrzenie Nieba. Rakuska Czuba Tym razem pogoda płata figle. Za każdym razem, gdy planuję postój, zaczyna padać. Na szczęście odpowiedni ekwipunek oraz termos z gorącą herbatą wybawiają mnie z opresji. Posilam się i nie zważając na deszcz idę dalej. Po dłuższej chwili przestaje padać. Wchodzę wciąż wyżej i wyżej a wokoło rozpościerają się coraz piękniejsze widoki. W górach jak w życiu. Po nocy zawsze przychodzi dzień, a po deszczu w końcu zawsze wychodzi słońce… „…Panie, który mnie ciszą poisz i karmisz błękitem …” Sławkowski Szczyt
Nawet nie wiem, kiedy mijają kolejne 2 godziny. „…Z czystym idź tylko sercem w Tatry, Birnhorn To mój pierwszy pobyt w Alpach. Nie znam tych gór. Nie wiem, co mnie w nich czeka. Przed wyjściem dokładnie analizuję trasę, czytam przewodniki. Zabieram potrzebny sprzęt i tuż przed świtem ruszam na szlak. Nie jest tak „łatwo” jak w Tatrach. W Alpach obowiązuje inna skala trudności. Schronisko znajduje się tu na wysokości naszych szczytów. A od schroniska w zasadzie dopiero zaczyna się droga.
„…Zachowaj we mnie Panie Schönfeldspitze
Po krótkim odpoczynku rozpoczynam drogę na szczyt. Jest stromo i krucho. Nie ma zabezpieczeń. Chwilami jest groźnie. Całe moje ciało oraz umysł skupione są na drodze, a właściwie na każdym pojedynczym kroku. Najmniejszy błąd może kosztować zbyt wiele. Jednak widok, który rozpościera się ze szczytu, rekompensuje wysiłek. Jakże mocno słowa te, tu i teraz, przemawiają do mnie. Czas wracać...
P.S. Zachodzę tam, do Matki Bożej Od Szczęśliwych Powrotów, by powiedzieć po prostu: …dziękuję…
Zapraszam do galerii zdjęć. |




Komentarze
Pozdrawiam serdecznie i życzę dalszego miłego wędrowania po górach!
Anula z Krakowa
Najbardziej Twoim szczęśliwym POWROTEM
:)))