| Wakacyjne wyjazdy. |
|
| Autor(ka): Ministranci |
| sobota, 30 sierpnia 2008 22:08 |
|
W dniach od 23 do 28 czerwca 2008 został zorganizowany przez ks. Bogdana wyjazd „Na wieś”. 13 osobowa załoga udała się do rodzinnej miejscowości ks. Bogdana dla mniej wtajemniczonych – do Sulicic. Podróż była długa ponieważ udaliśmy się tam najpierw pociągiem z naszego osowskiego peronu do Gdyni potem dalej do Pucka, następnie autobusem do Kłanina i 2 kilometry pieszo do Sulicic. Atrakcji nie zabrakło począwszy od zwiedzania puckiego mola, gdzie odbyliśmy rejs po Zatoce Puckiej, obejrzeliśmy Kościół Piotra i Pawła. Byliśmy również w Jastrzębiej Górze gdzie zażywaliśmy słonecznej kąpieli i nie tylko. Pamiętne są nocne wypady do lasu „na polowanie”, ubawiliśmy się wtedy aż po pasy ze śmiechu i nie tylko bo towarzyszył nam mały dreszczyk strachu. Rozegraliśmy cztery mecze w piłkę nożną, jeden nawet udało nam się wygrać 3:2 z parafią bł. Doroty z Mątów - Gdańsk Jasień. Bawiliśmy się w podchody, graliśmy w palanta, w karty. No i co najważniejsze staraliśmy sami przyrządzać sobie jedzenie, niektórzy to nawet po raz pierwszy w swoim życiu obierali ziemniaki na frytki, zmywali naczynia i nie tylko … Pogoda nam dopisywała na zakończenie naszego pobytu na wsi rozpaliliśmy sobie ognisko smażąc na ogniu przepyszne kiełbaski. Bardzo serdecznie dziękujemy Rodzicom Ks. Bogdana, którzy tak miło gościli nas u siebie udostępniając nam locum, również sąsiadom. Rodzice księdza troszczyli się o nas jak o swoje wnuki za co jesteśmy Im wdzięczni i miło będziemy wspominali te dni spędzone razem na wsi w Sulicicach. W dniach od 4 do 12 lipca 2008 roku odbył się wyjazd lektorów do Zakopanego pod opieką ks. Bogdana. Pogoda zbytnio nam nie dopisywała. Udało się nam zdobyć Giewont – owszem na szczycie nic nie było widać, ponieważ chmury i zła pogoda nie pozwalały nam zbytnio dostrzec uroków Tatr, ale lepsze to na początek niż siedzenie w domu. Gdy jednego dnia zaświeciło słońce i wskazywało, że będzie ładna pogoda udaliśmy się na Kościelec, który zdobyliśmy. Kolejnego dnia słonecznego podziwialiśmy miejsca nad Morskim Okiem. Gdy pogoda nie dopisywała wyjściom na szczyty gór, ten czas spędzaliśmy na Krupówkach, - wiemy, że może to zabrzmieć dziwnie ale odwiedziliśmy również zakopiański Aquapark. Wjechaliśmy na Gubałówkę gdzie niektórzy próbowali swoich umiejętności wspinaczkowych na skałce. Niesamowitą frajdę sprawiło nam godzinne wzmagania w pokonywaniu parku linowego, gdzie trzeba było wspinać się, zjeżdżać, pokonywać ruchome kłody na wysokości ok. pięciu metrów – nawet księdzu nie brakowało sił. Szkoda, że pogoda zbytnio nam nie dopisywała ale pomimo wielu niedogodności mile wspominamy ten czas w Zakopanem. |



