|
W przyszłą niedziele, tj. dnia 17.04 w naszej parafii gościć będzie Ksiądz Krzysztof Sagan. Jako wprowadzenie do tego spotkania proponuje przeczytać znajdujący się poniżej wywiad z Księdzem Krzysztofem.
Realizacja Bożego Miłosierdzia
Ksiądz Krzysztof Sagan, jest zastępcą dyrektora Caritas Archidiecezji Gdańskiej. Jest także kapelanem Domu Hospicyjnego Św. Józefa, który mieści się na granicy Gdańska i Sopotu. W tym właśnie hospicjum spotkaliśmy się w dniu 09.04 aby porozmawiać o realizacji w naszym życiu Bożego Miłosierdzia.
Czym jest „wyobraźnia miłosierdzia”?
Wyobraźnia Miłosierdzia to termin, który pojawił się bardzo wyraźnie podczas ostatniej pielgrzymki Jana Pawła II. Kiedy Ojciec Święty mówił o „nowej wyobraźni miłosierdzia”, to wskazywał na to, że tereny, w których dzisiaj się porusza człowiek i w których widzi drugiego człowieka (bliźniego) zmieniają się w miarę upływu czasu. Są takie problemy, których kiedyś w ogóle nie było. Weźmy np. temat bezrobocia, którego kiedyś w Polsce nie było albo było ukrywane, czy narkomanii, która jest taką plagą w życiu zwłaszcza młodzieży. Albo sytuacja osób starszych, które kiedyś miały zapewnione „bycie” w gronie najbliższych w końcówce swojego życia, a obecnie są często skazane na samotność czy też spędzenie jesienie życia w domu starców, itd. I Ojciec Święty mówi, ze w kontekście tak zmieniającej się rzeczywistości potrzebna jest nowa wyobraźnia miłosierdzia. Dokładnie takich słów użył Jan Paweł II. Myślę, że wyobraźnia miłosierdzia zawsze była a ta „nowa wyobraźnia miłosierdzia” to po prostu wyobraźnia miłosierdzia na nowe czasy. Na te czasy, w których my żyjemy. Nie tylko po to, żeby widzieć tych ludzi, ale też wiedzieć jak im pomagać. Bo pomagać trzeba!
Kto dla Księdza jest wzorem realizacji miłosierdzia i dlaczego?
Najbliższą mi osobą, jeżeli chodzi o realizację miłosierdzia jest bł. Matka Teresa z Kalkuty. Jestem bardzo zauroczony jej osobą, myślę, że jest ona wzorem całkowitego poświęcenia się miłosierdziu w sensie czynu. O ile św. siostra Faustyna Kowalska jest dla mnie synonimem objawienia, czyli tego, co Bóg mówi o Swoim Miłosierdziu, to o tyle Matka Teresa jest ewidentnym utożsamieniem się z miłosierdziem praktykowanym. Myślę zwłaszcza o tym przejściu, które dokonało się, kiedy zobaczyła pewnego hindusa na dworcu. Wypowiedział on to samo słowo, które wypowiedział Chrystus na krzyżu; „pragnę”. Niektórzy czytający ten artykuł przypomną sobie to zdarzenie z filmu lub z książek o Matce Teresie. To spotkanie zrobiło tak wielkie wrażenie na siostrze Teresie (wtedy jeszcze była nazaretanką, pracującą w szkole), gdyż zobaczyła w tym człowieku samego Jezusa. Dlatego kazała to słowo („pragnę”) wypisać nad wejściem do wszystkich swoich domów. Jest to dla mnie znakiem, że Bóg przez nią chciał pokazać nam, że miłosierdzie musi być praktykowane. To jest chyba najbardziej istotne. Że miłosierdzie jest czymś, co jest częścią naszego życia i naszej wiary. To nie jest tylko idea, czy hasło. To nie jest tylko przymiot Pana Boga. Jesteśmy do miłosierdzia stworzeni.
W jaki sposób wychowywać młodych ludzi do realizacji miłosierdzia?
Przede wszystkim trzeba ich uwrażliwiać na to, że pewne problemy, które mają nasi bliźni są naszymi problemami. Więcej, mogą się stać naszymi problemami. Bo to, że dziś mam prace wcale nie oznacza, że jutro ją będę miał. To, że dziś mam zdrowie, czy pomyślność, wcale nie oznacza, że ich nie utracę. I to nie, dlatego, żeby sobie zabezpieczyć realność bytu na przyszłość, że skoro ja dziś pomagam, to inni mi kiedyś pomogą. Ludzka kondycja się zmienia i dzisiaj ja udzielam pomocy, jutro ktoś inny będzie mi pomagał. Myślę tu raczej o ewangelii praktykowanej, tak jak wcześniej mówiłem o miłosierdziu. O takiej ewangelii, którą się wprowadza w życie, która nie jest tylko słowem. Udając się do człowieka w potrzebie, niesiemy mu dobrą nowinę. Jest takie przysłowie, które przez wieki funkcjonuje w kościele, że „słowa pouczają a przykłady pociągają”, zwłaszcza w dziedzinie niesienia pomocy innym ludziom. Dobry przykład zawsze wychowuje i jeśli każdy z nas będzie człowiekiem miłosierdzia, jeżeli każdy z nas będzie otwarty na drugiego człowieka, to wszyscy wkoło będziemy na siebie wrażliwi. Myślę, że te ostatnie wydarzenia nam pokazały, jak niesamowicie ujawnił się niezgłębiony ogrom ludzkich dobrych uczuć i emocji związanych ze śmiercią Papieża. Pomijam te wydarzenia bardzo spektakularne w stylu pojednanie kibiców, czy też słynny lot Pana Kwaśniewskiego z Panem Wałęsą, • bo to są takie sztandarowe momenty. Mi chodzi raczej o takie zwykłe, proste: że ktoś poruszony tym, co się stało poszedł do spowiedzi; przeprosił sąsiada; stał się milszy i serdeczniejszy, czy też przebaczył winowajcy. I takich nieopisanych, nieuświadomionych reakcji ludzkich było o wiele więcej niż tych, które zostały opisane w mediach. Na pewno warto podkreślać i pokazywać dobre przykłady. Pokazywać i promować, zwłaszcza w gronie młodych ludzi, dobre wzorce i dobre zachowania. Bo czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Miłosierdzia, miłości, dobroci, wrażliwości my się tego uczymy, my to wynosimy zwłaszcza z naszych domów i tu jest nie tylko rola szkoły czy kościoła, ale przede wszystkim rodziny.
Jak długo pracuje Ksiądz w Caritas i czym konkretnie się zajmuje?
W Caritas jestem dokładnie od ubiegłorocznych wakacji, czyli w lipcu minie rok. Kiedy przyszedłem do Caritas to zajmowałem się dwoma dziełami. Pierwszym jest oczywiście hospicjum, w którym jestem kapelanem. Tu mieszkam i tu staram się spędzać jak najwięcej czasu, co ostatnio mi się coraz trudniej udaje. Drugie dzieło to wolontariat. On zawsze istniał i był siłą Caritas. Przychodząc do Caritas zastałem już w wolontariacie wielu wspaniałych ludzi poświęcających swój czas dla innych. Nasze „nowe dziecko” to Szkolne Koła Caritas a więc grupy formacyjno-charytatywno-akcyjne, który tworzymy w szkołach. Są one na razie w powijakach w naszej diecezji. To wspaniały sposób na uaktywnienie młodego człowieka oraz wychowanie do głębi serca i do wrażliwości na ludzkie sprawy. Po przejściu ks. Piotra Żyndy na proboszcza od miesiąca jestem także zastępcą ks. dyrektora, więc spraw przybyło. To są często takie sprawy formalne, rzeczy związane z codziennym życiem Caritas, projektami, placówkami, etc. Generalnie zajmuję się wszystkim, co życie przynosi a praca w Caritas nigdy nie jest nudna. Czas goni i staram się wszystko jakoś ogarniać.
Jak wygląda realizacja miłosierdzia w Caritas?
To, co musimy sobie na pewno uświadomić na wstępie, to fakt, że nie możemy rozwiązać wszystkich ludzkich problemów. Nie ma sposobu na to, żeby każda ludzką biedę pokonać (nie mówię tylko o biedzie w sensie materialnym, ale o ludzkich niedyspozycjach, kłopotach). Caritas stara się skoncentrować na paru obszarach tej biedy i te działania, które podejmujemy dobrze wypełniać na miarę swoich możliwości i umiejętności. Pierwsze zadanie to, praca i działanie parafialnych grup Caritas, czyli mobilizowanie ludzi, aby przy parafiach powstawały takie struktury, takie grupy, które będą na tym bardzo zamkniętym i bliskim człowiekowi obszarze, jakim jest parafia pomagać innym. Taka parafialna grupa Caritas istnieje w Osowej w kościele pod wezwaniem Chrystusa Zbawiciela i wielu innych parafiach. Są to ludzie, którzy w tych codziennych sprawach starają się być z najuboższymi z terenu parafii, czy poprzez pomoc żywnościową (nie tylko w okresie świąt, ale także poza nimi), dofinansowanie obiadów dla dzieci, wspomaganie poprzez zbiórki odzieży i inne wielu innych sytuacjach, które się rodzą w codziennym życiu. Drugą częścią naszej pracy są stałe placówki. To przede wszystkim Warsztaty Terapii Zajęciowej dla niepełnosprawnych. Jest ich cztery obecnie cztery. Mają swoje osiągnięcia w pomocy osobą niepełnoprawnym, w adaptacji do życia, w rozwijaniu takich talentów, które są im potrzebne w życiu codziennym. Trzecia część naszej działalności, to praca dla osób, które są z ubogich rodzin, czy też rodzin, które przeżywają jakieś kłopoty innej natury, które nie są w stanie zapewnić wypoczynku wakacyjnego, czy też zimowego dzieciom. Rozszerzamy coraz bardziej tę naszą formułę wakacyjnej akcji letniej dla dzieci i młodzieży. Do turnusów w naszym ośrodku w Warzeniu dodaliśmy obozy wędrowne. W tym roku myślimy również o spływach kajakowych dla młodzieży z gimnazjum i szkół średnich, aby przez formę aktywnej turystyki mobilizować młodych do aktywności życiowej. Czwarta część to praca z osobami chorymi. To jest zarówno przez hospicjum, w którym się tu spotykamy, ale także nasze placówki opieki leczniczej, czy rehabilitacji oraz pielęgniarki środowiskowe. Myślę tu także o Domu Seniora im. Jana Pawła II na Przymorzu. Trudno mi teraz zebrać całą działalność, bo jest tego naprawdę wiele. Są jeszcze te najbardziej spektakularne akcje, jak chociażby ta ostatnia pomoc dla Azji, pomoc w adopcjach na odległość, pomoc dla Czeczeni, Sarajewa, pomoc dla powodzian. Większość z tych akcji znam tylko z opowiadań, relacji, zapisków. To co jest mi najbliższe to oczywiście Azja, bo te wydarzenia miały miejsce kiedy już pracowałem w Caritas i widziałem wielką mobilizacje nas wszystkich, zwłaszcza wiernych, którzy chcieli pomóc. Przekazaliśmy dla ofiar Tsunami prawie 600 tysięcy złotych. To świadczy o wielkiej ofiarności. Najważniejsze jednak aby Caritas była częścią nas wszystkich jako miłość, do której wzywa nas Bóg, miłość do której nas stworzył. Oby nasza skromna działalność po prostu budziła w nas uśpione czasami serca.
Rozmawiała Gosia Kalinowska
|