| O Człowieku, który kochał |
|
| Autor(ka): Gość Niedzielny |
| sobota, 02 kwietnia 2011 07:06 |
|
Źródło: Gość Niedzielny Nr 12/2011
1. Człowiek: uczenie się ojcostwa Kochał, dlatego wymagał. Obliczem miłości bywał święty gniew. Jan Paweł II zawsze mocno reagował, gdy lekceważono prawo do życia. W Polsce najbardziej twardo mówił do nas w 1991 roku, kiedy przypominał nam Dekalog. W Kielcach, mówiąc o wartości rodziny, zagrzmiał ojcowskim napomnieniem. „Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! Zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć!”. To był gniew przeciwko złu z miłości do człowieka. Jan Paweł II dostrzegał wzór miłości ojcowskiej w św. Józefie. Jezus musiał zwracać się do Józefa słowem „Abba”, tak samo jak do Ojca w niebie. „Sam Chrystus, jako człowiek, doświadczał ojcostwa Boga poprzez swoje synostwo wobec św. Józefa” – podkreśla papież. W ten sposób Józef, nie będąc fizycznie ojcem, stawał się ojcem. „Właściwie wszystko, co robiłem w mojej posłudze biskupiej, przeżywałem jako wyrażanie takiego ojcostwa” – wyznał Jan Paweł. W tym kontekście bronił wartości celibatu, który pozwala na realizację takiego ojcostwa. „Osobiście nigdy nie czułem się samotny. Prócz świadomości bliskości Pana, również po ludzku zawsze miałem koło siebie liczne osoby…” („Wstańcie, chodźmy”). Miłosierdzie jest obliczem miłości pochylającej się nad złem, nad grzechem, nad nędzą. To miłość przebaczająca. Jan Paweł II wybaczył Ali Agcy już w drodze do szpitala. Jedna z najbardziej przejmujących scen pontyfikatu: papież pochylający się nad swoim niedoszłym zabójcą w rzymskim więzieniu. 2. Nauczanie: tylko miłość zbawia! • „Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa” (encyklika „Redemptor hominis”). • „Jezus nade wszystko swoim postępowaniem, całą swoją działalnością objawiał, że w świecie, w którym żyjemy, obecna jest miłość. Jest to miłość czynna, miłość, która zwraca się do człowieka, ogarnia wszystko, co składa się na jego człowieczeństwo. Miłość ta w sposób szczególny daje o sobie znać w zetknięciu z cierpieniem, krzywdą, ubóstwem, w zetknięciu z całą historyczną »ludzką kondycją«, która na różne sposoby ujawnia ograniczoność i słabość człowieka, zarówno fizyczną, jak i moralną. Właśnie ten sposób i zakres przejawiania się miłości nazywa się w języku biblijnym »miłosierdziem«” (encyklika „Dives in misericordia”). • „Nie lękajcie się Miłości, która stawia człowiekowi wymagania. Te wymagania – tak jak znajdujecie je w stałym nauczaniu Kościoła – właśnie są zdolne uczynić Waszą miłość – prawdziwą miłością. (…) Kościół i ludzkość zawierza Wam wielką sprawę tej miłości, na której opiera się małżeństwo – rodzina: przyszłość. Ufa, że potraficie ją odrodzić. Ufa, że potraficie ją uczynić piękną: po ludzku i po chrześcijańsku piękną. Po ludzku i po chrześcijańsku wielką, dojrzałą i odpowiedzialną” (List do młodych 1985). • „Świat stworzony przez Boga z miłości – nosi w sobie wezwanie do miłości Boga. »Będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca i z całej duszy, i ze wszystkich sił«. To wezwanie wpisane jest w samą strukturę stworzonego kosmosu. (…) W świecie widzialnym znajduje się jeden podmiot, jeden punkt newralgiczny, w którym to wezwanie do miłości staje się wymogiem sumienia: umysłu, woli i serca. Tym punktem newralgicznym jest człowiek. Będziesz miłował w imieniu wszystkich stworzeń. Będziesz odpowiadał miłością na Miłość” (Warszawa, 14.06.1987). • „Tylko miłość zbawia” (tamże). |

Płakałem, oglądając film „Jan Paweł II. Szukałem Was…”. Najbardziej patrząc na dziecko wtulone z całych sił w jego białą sutannę, jakby chciało ukryć się całe w nim. A drugi raz, gdy po policzku papieskiego ceremoniarza abp. Piero Mariniego popłynęła łza. Karol Wojtyła kochał ludzi, nie wahałbym się użyć tego słowa, namiętnie. Nie bał się gestów czułości, serdeczności. Był wierny w przyjaźni. Zawsze ciekawy ludzi, ich świata, ich piękna, wyjątkowości, widział w nich odblask miłości Stwórcy. Sam nigdy nie oszczędzał się w dawaniu siebie. Jego miłość była miłością ojca. Jej źródła sięgały ojcowskiej miłości Boga. Jan Paweł II kochał i uczył miłości. Towarzyszył ludziom młodym i walczył, by nie przegrali tej najważniejszej sprawy w życiu. Jak żaden papież w historii dowartościował piękno ludzkiej miłości we wszystkich jej wymiarach. Akcentował rolę wolności, wyboru, odpowiedzialności. Wanda Półtawska, duchowa siostra Brata Karola, zapisała w pamiętniku: „Celem duszpasterstwa jest odkryć prawdę o pięknej miłości”. Dopisek na marginesie autorstwa bp. Wojtyły: „Tak”. I dalej: „dlaczego Pan Bóg mnie kocha? Nie ma żadnego powodu, jest Jego dobroć – człowiek sam jest dziełem Bożej miłości. Dopisek Brata: „Teol. b. dobrze”.


