| Męstwo życia codziennego |
|
| Autor(ka): www.opusdei.pl |
| sobota, 09 kwietnia 2011 14:49 |
|
Źródło: www.opusdei.pl Często musimy uznać, że nie jesteśmy w stanie zrealizować zadań, które teoretycznie były w naszym zasięgu. Odnajdujemy w sobie skłonność do zniechęcenia. Jak więc być mężnym? 1. „Per aspera ad astra!” „Przez trudy do gwiazd”„Przez trudy do gwiazd”. To słynne zdanie Seneki wyraża w obrazowy sposób ludzkie doświadczenie potwierdzające, że, aby osiągnąć to, co najlepsze, potrzebny jest wysiłek, i że „to, co ma jakąś wartość, sporo kosztuje”, że trzeba walczyć, żeby przezwyciężać przeszkody i trudności, które ciągle pojawiają się w życiu, aby móc osiągnąć najwyższe dobra. Wiele dzieł literackich z różnych kultur wywyższa postać bohatera, który w jakiś sposób wciela te słowa łacińskiej mądrości, której każdy człowiek pragnąłby również dla siebie: nil difficile volenti, dla chcącego nic trudnego. A zatem, na poziomie ludzkim, męstwo jest doceniane i podziwiane. Cnota ta, która funkcjonuje razem ze zdolnością do poświęcenia, miała już u starożytnych starannie określony profil. Grecka filozofia uważała andreia za jedną z cnót głównych[1], która miarkuje uczucia gniewu, właściwe dla gniewliwego pożądania, i w ten sposób daje człowiekowi siłę do szukania dobra, dzięki czemu nie powstrzymuje go strach, choćby poszukiwanie to było ciężkie i trudne. 2. „Bo Ty jesteś moją ucieczką” (Ps 31, 5) Również do ludzkiego doświadczenia należy stwierdzenie słabości naszej kondycji, która stanowi w pewnym sensie drugą stronę medalu cnoty męstwa. Często musimy uznać, że nie jesteśmy w stanie zrealizować zadań, które teoretycznie były w naszym zasięgu. Odnajdujemy w sobie skłonność do zniechęcenia, do bycia miękkimi wobec samych siebie, do rezygnacji z pracowitości ze względu na wiążący się z nią wysiłek. Innymi słowy, ludzka natura, stworzona przez Boga do rzeczy najwyższych, ale zraniona przez grzech, jest zdolna do wielkich poświęceń, a równocześnie do wielkich potknięć. Chrześcijańskie Objawienie ofiaruje pełną sensu odpowiedź na tę paradoksalną kondycję, wokół której obraca się nasza egzystencja. Z jednej strony — istotnie przyjmuje wartości właściwe dla ludzkiej cnoty męstwa, które jest wielokrotnie sławione w Biblii. Wspominała o tym już literatura mądrościowa, dając do zrozumienia — w formie pytania retorycznego w Księdze Hioba — że życie człowieka na ziemi jest bojowaniem[2]. W nieco tajemniczym zdaniu Jezus mówi, opowiadając o Królestwie Bożym, że zdobywają je ludzie gwałtowni: violenti rapiunt[3]. Ta idea znalazła odzwierciedlenie w średniowiecznej ikonografii, jak dzieje się, na przykład, w kaplicy Wszystkich Świętych w Ratyzbonie, gdzie wyobrażenie męstwa walczy z lwem. Równocześnie liczne są teksty z Pisma Świętego, które podkreślają, jak różne przejawy mocnego zachowania (cierpliwość, wytrwałość, wspaniałomyślność, śmiałość, moc, szczerość, a nawet gotowość do oddania życia) rodzą się w Bogu i mogą być utrzymane tylko wtedy, jeżeli są zakotwiczone w Bogu: quia tu es fortitudo mea, bo Ty jesteś moją ucieczką (Ps 31, 5)[4]. Innymi słowy, chrześcijańskie doświadczenie naucza, że „całą naszą moc mamy wypożyczoną”[5]. Święty Paweł wyraża w trafny sposób ten paradoks, w którym przeplatają się ludzkie i nadprzyrodzone aspekty tej cnoty: „ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny”, ponieważ, jak zapewnił go Pan: „sufficit tibi gratia mea, nam virtus in infirmitate perficitur, wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali”[6]. 3. „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 5) Wzorcem i źródłem męstwa dla chrześcijanina jest w związku z tym sam Chrystus, który nie tylko ofiaruje przy pomocy swoich czynów stały przykład, dochodzący do skrajności polegającej na oddaniu własnego życia z miłości do ludzi[7], ale poza tym stwierdza: “beze Mnie nic nie możecie uczynić”[8]. W ten sposób chrześcijańskie męstwo umożliwia naśladowanie Chrystusa każdego dnia tak, żeby strach, przedłużający się wysiłek, cierpienia fizyczne lub moralne czy niebezpieczeństwa zaciemniały u chrześcijanina dostrzeganie, że prawdziwe szczęście polega na naśladowaniu woli Bożej albo oddalały go od niej. Ostrzeżenie Jezusa Chrystusa jest jasne: “Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu”[9]. 4. “Beata quae sine morte meruit martyrii palmam” — męczeństwo życia codziennego Od początku chrześcijanie uważali męczeństwo za zaszczyt, ponieważ uznawali, że prowadzi ono do pełnego utożsamienia się z Chrystusem. Kościół utrzymał w historii tradycję szczególnej czci dla męczenników, którzy ze szczególnej dyspozycji Opatrzności przelewali krew, żeby ogłosić swoje przylgnięcie do Jezusa, ofiarując w ten sposób najwyższy przykład nie tylko męstwa, ale również chrześcijańskiego świadectwa[10]. Chociaż w każdej epoce historycznej, włącznie z naszą, nie brakowało tych świadków Ewangelii, jest prawdą, że w życiu codziennym, w którym żyjemy w większości my — chrześcijanie — z trudem spotkamy takie warunki. Niemniej jednak, jak przypominał Benedykt XVI, istnieje również „męczeństwo życia codziennego”, którego świadectwa szczególnie potrzebuje dzisiejszy świat: „milczące i heroiczne świadectwo tak licznych chrześcijan, bezkompromisowo żyjących Ewangelią, spełniających swoje obowiązki i wielkodusznie poświęcających się posłudze ubogim”[11]. W związku z tym spojrzenie kieruje się ku Najświętszej Maryi Pannie, ponieważ to Ona znajdowała się u stóp Krzyża swojego Syna, dając przykład nadzwyczajnego męstwa, chociaż nie doznała śmierci fizycznej. W taki sposób można powiedzieć, że była męczennicą, która nie umarła, zgodnie z treścią starożytnej modlitwy liturgicznej[12]. „Podziwiaj męstwo Maryi Panny. U stóp Krzyża, pod ciężarem największego ludzkiego cierpienia — jakiż ból da się z nim porównać? — stoi pełna siły. — Módl się do Niej o taką samą siłę, abyś potrafił również stanąć przy Krzyżu”[13]. 5. „Omnia sustineo propter electos” (2 Tm 2, 10) Matka Boża Bolesna jest wiernym świadkiem miłości Boga i ukazuje bardzo dobrze najwłaściwszy akt cnoty męstwa, który polega na znoszeniu (sustinere)[14] przeciwności, nieprzyjemności, trudności. Z pewnością chodzi o wytrwanie w dobru, dlatego że bez dobra nie ma szczęścia. Dla chrześcijanina szczęście utożsamia się z oglądaniem Trójcy Przenajświętszej w niebie. W Matce Najświętszej spełniają się słowa psalmu: si consistant adversum me castra, non timebit cor meum... Chociażby stanął naprzeciw mnie obóz, moje serce bać się nie będzie[15]. Również Święty Paweł przed dotarciem do najwyższego świadectwa Chrystusa wprawiał się przez całe swoje życie w tym charakterystycznym akcie męstwa, aż mógł stwierdzić: „znoszę wszystko przez wzgląd na wybranych”[16]. Aby wyrazić ten aspekt cnoty (męstwo), Pismo Święte zwykło odnosić się do obrazu skały. Jezus w jednej ze swoich przypowieści nawiązuje do konieczności budowania na skale, to znaczy, nie tylko słuchania Jego słowa, ale starania się o wprowadzenie go w czyn[17]. Jest zrozumiałe, że w ostatecznej instancji skałą jest Bóg, jak nie przestaje powtarzać Stary Testament[18]: „Panie, ostojo moja i twierdzo, mój wybawicielu! Boże mój, skało moja, na którą się chronię, tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono!”[19]. Nic dziwnego zatem, że Święty Paweł dochodzi do stwierdzenia, że skałą jest sam Chrystus[20], który jest „mocą Bożą”[21]. Męstwo konieczne, aby trwać w trudnościach, pochodzi zatem z jedności z Chrystusem przez wiarę, jak wskazuje Święty Piotr: resistite fortes in fide!, mocni w wierze przeciwstawcie się jemu [diabłu]![22]. W ten sposób można powiedzieć, że w pewnym sensie chrześcijanin zamienia się niczym Piotr w skałę, na której Chrystus opiera się, aby budować i podtrzymywać swój Kościół[23]. 6. „In patientia vestra possidebitis animas vestras” (Łk 21,19) Częścią męstwa jest cnota cierpliwości, którą Józef Ratzinger opisał jako „codzienną formę miłości”[24]. Powód, dla którego tradycyjnie w chrześcijaństwie nadawano wielką wagę tej cnocie, można wywnioskować ze słów Świętego Augustyna w jego traktacie na temat cierpliwości, którą opisuje jako „tak wielki dar Boga, że powinna być ona ogłoszona jako przebywający w nas ślad Boga”[25]. |



