| W trosce o właściwy klimat drogi |
|
| Autor(ka): www.karmel.pl |
| wtorek, 14 grudnia 2010 08:28 |
|
14 grudnia obchodzimy wspomnienie św. Jana od Krzyża. Znany jest jako wielki mistyk Kościoła i jednocześnie reformator zakonu, pisarz i poeta. Jest jednym z najbardziej znanych i cenionych mistrzów życia duchowego. Urodził się w 1542 r. w Fontiveros k. Ávili. Stracił ojca, gdy miał zaledwie dwa lata. Z powodu wielkiej biedy w domu został oddany do przytułku. W wieku 14 lat podjął pracę jako pielęgniarz w szpitalu. Po bolesnych doświadczeniach dzieciństwa w 1563 r. postanowił wstąpić do karmelitów w Medina del Campo. Przyjął imię Jan od św. Macieja. Po studiach teologicznych na uniwersytecie w Salamance przyjął święcenia kapłańskie. W 1568 r., za namową św. Teresy Wielkiej podjął się dzieła reformy zakonu, wtedy zmienił swoje zakonne imię na Jan od Krzyża. Pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji w zakonie. Za swój radykalizm był przyjmowany bardzo krytycznie nawet przez swoich współbraci. W 1577 r. nawet został uwięziony na 9 miesięcy w Toledo przez przeciwników reformy zakonnej. Odznaczał się głębokim życiem modlitwy. Wszystkim zakonnikom i osobom konsekrowanym zalecał korzystanie z kierownictwa duchowego. Pod koniec swojego życia został całkowicie odsunięty od urzędów zakonnych. Zmarł jednak w opinii świętości 14 XII 1591 r. w Ubeda. Został kanonizowany przez papieża Benedykta XIII w 1726 r. Spod jego pióra wyszło wiele dzieł o charakterze autobiograficznym. Są to również poematy duchowe i pieśni. W swoich dziełach opisywał wiele doświadczeń duchowych. Do jego najważniejszych dzieł należą m.in.: „Droga na Górę Karmel” czy „Ciemna noc”.
Ojcze Janie, poprosiłem, by nasza rozmowa odbyła się w Duruelo, gdzie rozpoczęła się reforma męskiej gałęzi Karmelu. Z dwoma braćmi prowadziłeś tutaj wzmożone życie modlitwy i umartwienia. Było też trochę pracy apostolskiej w okolicy. Tak tworzył się duchowy klimat reformy. W kontekście tego waśnie miejsca chciałbym porozmawiać o klimacie ducha, jaki powinien towarzyszyć człowiekowi w drodze ku Bogu. Zacznę więc od pytania: Co to w ogóle jest duchowy klimat? Duch ludzki nie żyje w próżni. Cechuje go dążenie, by się określić i wyrazić; jest twórczy i dynamiczny. Duchowy klimat, to innymi słowy atmosfera jaką duch ludzki stworzył i w jakiej żyje. Nie ogranicza się on jedynie do wnętrza duszy, ale emanuje na zewnątrz, dając się poznać innym ludziom. Duchowy klimat cechuje nie tylko pojedynczych ludzi, ale także ludzkie wspólnoty. Od czego on zależy? Od tego, po co sięga i czym karmi się człowiek. Jeśli pożąda rzeczy materialnych, wkracza na drogę dóbr ziemskich. Jeśli pożąda rzeczy duchowych, wkracza na drogę dóbr duchowych. Obydwie drogi są ślepe; towarzyszy im klimat, w którym duch ludzki nie rozwija się. Co to znaczy, że te drogi są ślepe? To znaczy, że ten, kto stał się niewolnikiem rzeczy materialnych, służąc im, na końcu życia okaże się przegranym. Z bólem będzie musiał wyznać: "Im więcej ich szukałem, tym mniej ich znalazłem". Podobnie ten, kto stał się niewolnikiem rzeczy duchowych, służąc im, na końcu życia też będzie musiał wyznać: "Im więcej pragnąłem ich mieć, tym mniej ich dostąpiłem". Powiedział Ojciec, że klimat tych dróg jest wrogi ludzkiemu duchowi. Do czego może doprowadzić? Człowiek sądzi, że na tych drogach znajdzie swoje szczęście, tymczasem jest to jedna z największych iluzji życia. W tej iluzji chce go za wszelką cenę utwierdzić szatan. Jeśli przed końcem życia nie rozpozna swej pomyłki, stanie przed Bogiem jako duchowy wrak, wyniszczony bądź przez pychę rzeczy materialnych, bądź przez pychę duchową. Warto w tym miejscu podkreślić, że nie tylko rzeczy materialne, ale także duchowe, które dotyczą relacji z Bogiem, mogą stać się pułapką... Tak... Człowiek wystawia się na wielkie niebezpieczeństwo, gdy skupia się bardziej na darach Bożych, niż na samym Bogu. Powinien odrywać się od rzeczy duchowych, a wówczas nie będzie uważał Bożych łask za swoją własność, nie usidli go pomyślność i nie złamią przeciwności. Niektórzy ludzie utożsamiają jednak życie duchowe z doświadczaniem pociech... Kto odpowiedzialnie traktuje sprawy ducha wie, że nie może szukać drogi pociech duchowych. Ona jest bardzo krótka, niewiele nią postąpi. Kończy się w miejscu pierwszego większego cierpienia lub trudności. Kto szuka duchowych pociech, nie doświadczy wewnętrznego pokoju i wytrwałości. Trzeba pragnąć ducha silnego, to znaczy wolnego od wszystkiego. Mucha osiadająca na miodzie pozbawia się swobody lotu. Tak też i dusza przywiązująca się do słodyczy duchowych, pozbawia się swobody i spotkania z Bogiem. Czego jeszcze należy się strzec w rzeczach Bożych? Nieroztropnego mówienia o własnym życiu duchowym i uzurpowania sobie prawa do oceny ducha innych. Przyjrzyjmy się temu bliżej... Sekrety duszy tracą na wartości i ulegają skażeniu, gdy są ujawniane innym ludziom. Za każdym razem, gdy człowiek je pochopnie wypowiada otrzymuje trochę chwały i podziwu, które szybko mijają; serce zaś pozostaje puste. Nie należy wyjawiać więc tego, co Bóg mówi do serca, pamiętając o słowach oblubienicy z Księgi Izajasza: "Tajemnica moja dla mnie". Kto z czystej miłości działa dla Boga, nie tylko stara się o to, aby o tym nie wiedzieli inni, ale gdyby nawet o tym nie widział sam Bóg, który wie o wszystkim, to nie przestałby czynić podobnych przysług z radością i miłością. A ocenianie ducha innych? Nie należy sądzić, że osoba, w której nie błyszczą cnoty przez kogoś dostrzegane, nie jest cenna w oczach Boga. Cenna jest dzięki cnotom, których ten ktoś nie widzi. Doskonałość nie polega na tych cnotach, człowiek upatruje w sobie lub w innych, lecz na tych, które Bóg widzi. Nikt nie ma wiedzy o tym, co pociąga Boga ku konkretnej osobie. Jego sposób patrzenia jest tak różny od ludzkiego. Dlatego nie należy słuchać o słabościach bliźnich. Gdy ktoś skarży się na niedoskonałości kogoś innego, trzeba pokornie poprosić, by nie mówił o tym. Kto się skarży i szemrze, nie jest doskonały i nie jest nawet dobrym chrześcijaninem. Właściwej postawy ducha wymaga także spotkanie z przeciwnościami losu... Kto oddał się całkowicie Bogu, nie powinien smucić się zaraz z nieszczęść na świecie, ani z trudności, które stają się jego udziałem, bo nie zna dobra zamierzonego przez nie w planach Bożej Opatrzności. Bóg nie chce, by człowiek niepokoił się i cierpiał z powodu przeciwności losu. Jeśli zaś cierpi z tego powodu jest to skutek jego słabej cnoty. Ten, kto dąży do doskonałości cieszy się z tego, z czego smuci się niedoskonały. Wszystko, co przydarza się człowiekowi, korzystne czy przeciwne, pochodzi od Boga, by w pierwszym się nie pysznił, a w drugim nie zniechęcał. W jakich zatem okolicznościach kształtuje się właściwy dla życia duchowego klimat? Duchowa dojrzałość pojawia się tam, gdzie rozum, wola i serce coraz bardziej podporządkowują się Chrystusowi... |



