| Msza święta i eucharystia |
|
| Autor(ka): www.opusdei.pl |
| poniedziałek, 15 listopada 2010 07:56 |
|
Źródło: www.opusdei.pl
Jak sprawić, by Msza święta stała się - jak mówił św. Josemaria - centrum naszego życia? 1. Słowa życia wiecznego Pragnienie trwałości jest wpisane w głębiny ludzkiego ducha. Chociaż czasami istnieje również bardzo silna skłonność do trzymania się ulotnych przyjemności, serce człowieka jest uczynione do nieśmiertelnego, niezniszczalnego życia. Do tej rzeczywistości odnosi się liturgiczna modlitwa Kościoła, kiedy prosi Boga Wszechmogącego, żebyśmy „te rectóre, te duce, sic bonis transeúntibus nunc utámur, ut iam possímus inhærére mansúris. Pod Twymi rządami i Twoim przewodnictwem dobrze używali rzeczy przemijających i nieustannie ubiegali się o dobra wieczne”[1]. Jednakże, jakie są te dobra wieczne? Gdzie można je znaleźć? Czy jest coś, co jes trwałe, pośród naszej doczesnej kondycji? Historia powszechna składa się z pewnych wielkich wydarzeń, które w jakiś sposób naznaczyły jej kierunek i nadal mają wpływ na teraźniejszość, która czasem jest „obiektywizowana” podczas obchodów z okazji jakiejś rocznicy, stulecia, a nawet tysiąclecia. Otóż jest jasne, że takie wydarzenia można upamiętniać, ale w żaden sposób nie można ich powtórzyć. Nostalgia, która wywołuje wspominanie i upamiętnianie, doprowadziła pewne społeczne czy myślowe prądy do próby odzyskania utraconych kanonów z minionych epok, uważanych za chwalebne albo godne powtórnego przeżycia. Jednak również te ruchy przemijają. Czy zatem nie istnieje żadne zdarzenie w historii, które trwa, które jest niezniszczalne, z którym można w jakiś sposób wejść w rzeczywisty a nie tylko wirtualny kontakt? Czy jest jakaś postać z historii, której możemy być współcześni? Wiara chrześcijańska ofiaruje bardzo konkretną odpowiedź. Jest to wyznanie Piotra w odpowiedzi na pytanie, jakie Jezus zadał w synagodze w Kafarnaum, kiedy nauczał o chlebie życia (wystąpienie, które spowodowało,że wielu z tych, którzy do tej pory za Nim chodzili, odeszło po wysłuchaniu zapowiedzi Eucharystii): „Czyż i wy chcecie odejść?”[2]. Na co Piotr odpowiada: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”[3]. Natomiast Jan Paweł II komentuje: „Tylko Chrystus ma słowa, które nie starzeją się z biegiem czasu, ale trwają na wieki. [...] Ważne jest, byście zdali sobie sprawę, że wśród licznych pytań, jakie rodzą się w waszych sercach, najistotniejsze nie zaczynają się od „co“. Zasadnicze pytanie brzmi „kto“: do „kogo“ się udać, „za kim” pójść, „komu” zawierzyć swoje życie [...] Tylko Jezus z Nazaretu, Syn Boży i Syn Maryi, przedwieczne Słowo Ojca, narodzone przed dwoma tysiącami lat w Betlejem Judzkim, jest w stanie zaspokoić najgłębsze pragnienia ludzkiego serca. W pytaniu Piotra: „Do kogóż pójdziemy?”, zawiera się już odpowiedź wskazująca drogę, jaką należy iść. Jest to droga wiodąca do Chrystusa. Do Boskiego Nauczyciela możemy dotrzeć bezpośrednio, jest bowiem obecny na ołtarzu w rzeczywistości swojego Ciała i swojej Krwi. W Ofierze eucharystycznej możemy zetknąć się w sposób tajemniczy, ale rzeczywisty z Jego Osobą, czerpiąc z niewyczerpanego źródła Jego zmartwychwstałego życia”[4] 2. Równoczesność z Chrystusem A zatem istnieje Osoba, której możemy być rzeczywiście współcześni — Jezus Chrystus. Istnieje jedno historyczne wydarzenie, które nastąpiło w przeszłości, ale które nigdy nie przemija, które zawsze jest dla nas obecne – Paschalna Tajemnica Syna Bożego, który stał się Człowiekiem, Jego odkupieńcza ofiara na krzyżu i Jego chwalebne zmartwychwstanie i wniebowstąpienie, które w ustanowieniu Eucharystii w Wieczerniku „niejako zawiera się (…), jest uprzedzone i «skoncentrowane»“ na zawsze. „W tym darze Jezus Chrystus przekazał Kościołowi nieustanne uobecnianie tajemnicy paschalnej. W nim ustanowił tajemniczą «równoczesność» między tamtym Triduum i wszystkimi mijającymi wiekami”[5]. My, wszyscy chrześcijanie, a w szczególny sposób kapłani, wkraczamy do Wieczernika na mocy właściwego nam prawa, dlatego że tam narodziło się kapłaństwo, tam objawił się Kościół. Możemy wejść tam z ufnością kogoś, kto wie, że jest u siebie w domu[6]. Dlatego robi wrażenie, kiedy czyta się jeszcze raz słowa Jezusa zapisane przez Świętego Łukasza: „Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał”[7]. Jezus pragnął gorąco spożyć tę Paschę ze swoimi, dlatego że na tej Ostatniej Wieczerzy miał ustanowić Eucharystię — sakramentalną zapowiedź swojego oddania na Krzyżu — która pozwoliła Mu w tajemniczy sposób odejść do Ojca, a równocześnie pozostać z nami. W Eucharystii spełnia się coś, co okazuje się niemożliwe dla naszego rozumu. Jezus musiał odejść, żeby przyszedł Duch Święty, ale równocześnie pozostał. Odszedł i pozostał. Nie pozostawił zdjęcia, pamiątki, pozostał On sam[8]. Spełnił obietnicę, którą uczynił przed wstąpieniem do nieba: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”[9]. Obecność Chrystusa w Eucharystii, a w związku z tym w Kościele, czyni z tego ostatniego trwałą rzeczywistość, widzialny przejaw Królestwa Chrystusa, które trwa pośród kolejnego występowania cywilizacji i systemów przez wieki, dzięki władzy, która jest wyłącznie władzą Boga: „Potestas eius potestas aeterna, quae non auferetur, et regnum eius, quod non corrumpetur. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie”[10]. 3. Sakrament, ofiara i uczta Wydarzenie paschalne ponownie staje się obecne od ponad dwóch tysięcy lat na naszych ołtarzach, za każdym razem, kiedy uczestniczymy we Mszy Świętej, gdzie w sposób bezkrwawy aktualizuje się jedyna Ofiara Chrystusa[11], który zamienia się w pokarm dla nas. Dlatego Kościół naucza, że Msza jest ofiarą, a równocześnie ucztą[12]...
|



