niedziela, 20 maja 2012 Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego
START Czytelnia Duchowość Święta nuda
Święta nuda Drukuj
Autor(ka): Marcin Jakimowicz   
piątek, 11 czerwca 2010 07:18

Żródło: Gość Niedzielny Nr 22/2010
www.goscniedzielny.wiara.pl

Naukowcy z Buenos Aires nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego z Hostii trysnęła krew. A ja, walcząc z sennością, klęczę na adoracji, rozmyślając o dwóch bramkach Milito strzelonych w finale Ligi Mistrzów.

Klara wyszła na niewielki balkonik. Trzymała w dłoniach puszkę z Najświętszym Sakramentem. Pod wzgórza Asyżu podchodziły wojska Saracenów. Blask bijący z Hostii miał zrobić na muzułmanach tak piorunujące wrażenie, że cofnęli się w popłochu i zaniechali plądrowania miasta. Na mnie biała Hostia nie robi piorunującego wrażenia. Adoruję ją od kilku minut w katowickim kościele oblatów, walcząc z rozproszeniami. Te dwie bramki Milito, znakomita gra Interu… Panie Jezu, przepraszam, już wracam do adoracji. Hm, a może naprawdę nie będzie w tym roku lata? Jak długo jeszcze będzie lało?

Adoracja: 24 h

Od 100 lat w klasztorze Klarysek od Wieczystej Adoracji w Kętach trwa modlitwa przed Najświętszym Sakramentem, 24 godziny na dobę. Każda z mniszek – duchowych sióstr Klary adoruje Jezusa przez godzinę dziennie, a co trzecią noc spędza dwie godziny w pogrążonej w ciemności kaplicy. To taka modlitewna sztafeta. – Nie jesteśmy, jak myśli wielu, specjalistkami od adoracji. Aż do samej śmierci będziemy się jej uczyły – uśmiechają się zza krat siostry Bonawentura i Rafaela. – To bez wątpienia najtrudniejsza forma modlitwy. Dlaczego? Bo wyzwala człowieka z koncentracji na sobie, z egoizmu. To bardzo bezinteresowna modlitwa. „Klasyka gatunku” jest taka: przychodzimy do Boga po to, by o coś prosić, pojęczeć, a od czasu do czasu podziękować. A tu? „Tracimy czas” w milczeniu. – I to jest właśnie najpiękniejsze! – słyszę zza krat. – Nie mamy litanii próśb. W czasie adoracji przestajemy być wreszcie pępkami świata. Jest Pan. To On stoi w centrum. Adoracja jest ogromnym wyzwaniem dla współczesnego człowieka, ale ktoś, kto zakosztował czym jest, nigdy z niej nie zrezygnuje.

Krew w Argentynie

Klęczę dalej w małej kaplicy. Starsi szepczą pod nosami modlitwy, zaciskając dłonie na różańcach, młodzi w ciszy wertują rozłożone na ławkach Biblie. Jeśli wyjdę teraz, zdążę jeszcze na 296. Zostanę jeszcze chwilę. Moje myśli wędrują aż do Argentyny. Wieczorem 18 sierpnia 1996 r. ks. Alejandro Pezeta kończył udzielać Komunii św. w kościele, w handlowej dzielnicy Buenos Aires, gdy nagle podeszła do niego poruszona kobieta. Ojcze – szepnęła – w tyle kościoła na świeczniku leży porzucona Hostia. Kapłan podszedł do świecznika. Sprofanowana Hostia była tak brudna, że nie mógł jej spożyć. Włożył ją do naczynia z wodą i zamknął w tabernakulum. Jakież było jego zdumienie, gdy zauważył po tygodniu, że opłatek zamienił się w krwistą substancję. Niezwłocznie zadzwonił do kard. Jorge Bergoglia, a ten zlecił wykonanie profesjonalnych fotografii. Na fotkach widać było, że Hostia zmieniła się w zakrwawione ciało i znacznie się powiększyła. Sprawę trzymano w wielkiej tajemnicy, a przemieniona Hostia leżała spokojnie w tabernakulum.

W 1999 roku kard. Bergoglio zadecydował: trzeba poddać ją naukowym badaniom. Substancję przesłano naukowcom z Nowego Jorku. By nie ułatwić im pracy, nie poinformowano ich o jej pochodzeniu. Znany nowojorski kardiolog i patolog medycyny sądowej dr Frederic Zugibe stwierdził: „To fragment mięśnia sercowego, znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. To mięsień odpowiedzialny za skurcze serca. Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że serce żyło w chwili pobierania wycinka. Twierdzę, że serce żyło, gdyż białe ciałka obumierają poza żywym organizmem, potrzebują go, aby je ożywiał. Ich obecność wskazuje więc, że serce żyło w chwili pobierania próbki. Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt, że to serce cierpiało – na przykład jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej”.

Gdy poinformowano kardiologa o pochodzeniu substancji, nie ukrywał zdumienia: „W jaki sposób konsekrowana Hostia mogła zmienić charakter i stać się ludzkim żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązalną tajemnicą, która całkowicie przerasta jej kompetencje”. – Cuda eucharystyczne to ważne wydarzenia – podsumowuje s. Rafaela z Kęt. – Sama uroczystość Bożego Ciała jest owocem tego, że Pan potwierdził swą obecność w namacalny sposób. Z Hostii trzymanej w dłoniach wątpiącego kapłana zaczęła sączyć się krew. Myślę jednak, że Bogu bardziej zależy na naszej ufnej wierze, na zawierzeniu „w ciemno”. Mamy ograniczoną percepcję, nie ogarniemy Go naszymi zmysłami. To, że ślepi nie widzą, nie znaczy przecież, że słońce nie świeci! To, że nie odczuwam niczego nadzwyczajnego, klęcząc przed kawałkiem chleba, nie znaczy, że nie ma w nim Pana! Egzorcyści opowiadają, że demony nie mają najmniejszego problemu z tym, by wskazać, która Hostia jest konsekrowana.

Jak to się robi w Ameryce

Mija kwadrans adoracji. Choć to trudne, staram się nie patrzeć na zegarek. Z opłatka w kościele oblatów nie kapie ani kropla krwi. Zmienia się „spis lokatorów”. Niektórzy wstają, inni przychodzą. Ruch nieustającej adoracji przez ludzi świeckich to nowe zjawisko, zainicjowane przed 30 laty w USA. W 1981 r. ks. M. Traynor, jeden z kapłanów parafii w Los Angeles, zaniepokojony ogromnym wzrostem przestępczości i narkomanii w dzielnicy, postanowił spędzać godzinę tygodniowo na adoracji. Zachęcał też do tego swych parafian. Niebawem powstał łańcuch osób, które zaczęły nieustannie modlić się przed monstrancją. W ciągu roku dzielnica doznała znacznego przeobrażenia, a w ciągu kilku lat poziom przestępstw gwałtownie spadł. Inicjator akcji poleciał w maju 1986 r. do Rzymu. Jan Paweł II z radością wysłuchał jego sprawozdania, a na zakończenie podarował amerykańskiemu księdzu monstrancję z napisem: „Totus Tuus”. Obecna przy tym była Matka Teresa z Kalkuty. Ona sama powiedziała kiedyś: „Kiedy nie wiesz, jaką decyzję masz podjąć, spędź noc przed Najświętszym Sakramentem. Rano podejmiesz właściwą decyzję, chociaż nie zawsze po ludzku będzie wydawała się dobra”.

Świat pędzi. Nie trać czasu – słyszymy z każdej strony. Każda sekunda musi być zagospodarowana. Jak tracić czas dla Boga? – pytam klarysek. – Staliśmy się dziś kolekcjonerami wrażeń. Przychodzimy na adorację i narzekamy: nic się nie dzieje. Wieje nudą. Cisza. Można się dobrze przespać, ale nic więcej...

Czytaj dalej...

 

Jan Paweł II

Remonty, inwestycje

KONCEPCJA ARCHITEKTONICZNA PRZEBUDOWY ELEWACJI FRONTOWEJ NASZEGO KOŚCIOŁA

Pomoc dla Alicji

Pomoc dla Alicji

PZ Caritas

Papieskie intencje modlitewne

Maj
Ogólne: Aby w społeczeństwie były promowane inicjatywy chroniące i umacniające rolę rodziny.

Misyjne: Aby Maryja, Królowa Świata i Gwiazda Ewangelizacji, towarzyszyła wszystkim misjonarzom głoszącym Jej Syna Jezusa.

Na stronie

Odwiedza nas 40 gości 
© 2001-2012 Parafia Chrystusa Zbawiciela w Gdańsku Osowie
Designed by Templatka.pl