|
Wraz z naszym opiekunem ks. Bogdanem wybraliśmy się na 5 dniowy „wypad” w rodzinne strony księdza. O godz. 8.00 wyruszyliśmy pociągiem z Gdańska Osowej do Gdyni o, z stamtąd Kolej Zawiozła nas do Pucka. W Pucku czekając na autobus mieliśmy troszkę wolnego czasu, więc poszliśmy zwiedzać miasto. Byliśmy na rynku, zwiedziliśmy pucką farę tj. Kościół pod wezwaniem Św. Piotra i Pawła. Wielką frajdę przysporzyło nam oglądanie przycumowanych łodzi kutrów rybackich, co zresztą zostało oczywiście uwiecznione aparatem fotograficznym naszego opiekuna, który niestrudzenie robił nam ciągle zdjęcia.
Po „wyszumieniu się” Ksiądz Bogdan poczęstował nas pysznymi truskawkami. Po miłym pobycie w Pucku udaliśmy się do Sulicic. Na Miejscu byliśmy około godziny 15.00 no i oczywiście od razu zabraliśmy się za rozkładanie namiotów - nawet sprawnie nam poszło z namiotami, gdyż mieliśmy pomocników. Spytacie nas co znowu robiliśmy na tej wsi? Owszem rok temu również nasza ministrancka gromadka była w Sulicicach. Dla wtajemniczonych powiem, że w języku kaszubskim nazywa się ona „Zulece”.
Tak jak rok temu taki i teraz nie zabrakło nam pomysłów do tego, aby jak najlepiej spędzić ten czas (my ministranci i ks. Bogdan). Tak wiec codziennie uczestniczyliśmy we mszach świętych, które nasz opiekun odprawiał w rodzinnej wiosce. Raz byliśmy w starzyńskim kościele pw. Św. Michała Archanioła, ponieważ ks. Bogdan z okazji drugiej już rocznicy święceń kapłańskich jak również pierwszej odprawionej w swoim życiu Eucharystii właśnie w tym kościele odprawił dla całej swojej rodziny i przyjaciół i dla nas mszę świętą. Wiele razy graliśmy w mecz piłki nożnej, mieliśmy konkurs strzelania z wiatrówki (oczywiście było bardzo bezpiecznie), nawet udało nam się pooglądać ciekawe filmy na DVD. Jeden dzień poświeciliśmy na pójście do Karwi na plażę (zjedliśmy bardzo smaczne gofry no i lody). Pogoda zbytnio nam nie dopisywała, ale to nam nie przeszkadzało. Spędzaliśmy czas przy ognisku smażąc kiełbaski. Wiele czasu spędzaliśmy na świeżym powietrzu biegając po polach, bawiąc się zarazem w zespołowe gry. Nawet jednej nocy wybraliśmy się na „nocne wędrowanie”. W namiocie graliśmy w karty (jak zwykle było bardzo wesoło).
Gdy „wybijała godzina dwudziesta druga powoli kładliśmy się do spania aby nabrać sił na kolejny dzień, ale jak zawsze nie chciało się nam spać, bo prowadziliśmy nocne rozmowy. Korzystaliśmy z wielkiej dobroczynności Rodziców księdza. Mogliśmy liczyć na pyszne śniadania, obiady, kolacje zrobione przez Mamę księdza, oczywiście pomagaliśmy w przygotowywaniu posiłków i posprzątaniu po sobie (wyznaczaliśmy dyżury).
Dziękujemy naszemu Opiekunowi za wielki trud, który wkłada w naszą formację ministrancką no i między ludzką.
W tym miejscu jako prezes ministrantów w imieniu naszej Liturgicznej Służby Ołtarza zachęcam wszystkich chętnych chłopców do przyłączenia się do nas. Służyć Bogu i ludziom to wielkie wyzwanie, którego nie można się bać. Zapraszamy na spotkania w każdą sobotę o 10.30 w salce nr. 2. Bliższych informacji możesz uzyskać po każdej mszy świętej i ks. Bogdana. Zajrzyj również na naszą stronkę: ministrant.osowa.com
Przyjdź czekamy na Ciebie.
|