23 czerwca 2009

"Dzień dzisiejszy, przeszły, przyszły" - Ania i Adam, czyli nasz Administrator się żeni :)

„W czyjegoś serca biciu
Tętnienie własnego słyszę.
I to jest właśnie życie:
Dzień dzisiejszy, przeszły, przyszły”
(T. Zelenay)

Czas nieustannie płynie. I tak oto już niedługo dane nam będzie uczestniczyć w uroczystości zawarcia Sakramentu Małżeństwa, której głównymi bohaterami będą dwie młode osoby od dawna związane z naszą parafią: 27 czerwca o godz. 15.30 w kościele p.w. Chrystusa Zbawiciela słowa przysięgi małżeńskiej wypowiedzą Anna Kurjańska i Adam Jasiewicz.

Korzystając z tej jedynej i niepowtarzalnej okazji udało nam się namówić przyszłą Parę Młodą na krótką rozmowę.

Zacznijmy od początku. Od kiedy mieszkacie w Osowie?

Adam: Przeprowadziłem się do Osowy z sąsiedniej Oliwy w grudniu 1994 roku.

Ania: Ja zamieszkałam w Osowie 5 lat później – we wrześniu 1999 roku.

Co najbardziej utkwiło Wam w pamięci z tych początkowych lat?

Adam: To, co najbardziej zapadło mi w pamięć, to spokój panujący w dzielnicy, choć początkowo uczyłem się w Oliwie i tam spędzałem większość mojego czasu.

Ania: Dla mnie to była ogromna odmiana. Ciasne mieszkanie zmieniło się w przestrzenny dom, hałas wielkiego skrzyżowania w ciszę i śpiew ptaków, a szare i ponure bloki Przymorza w drzewa i jezioro w okolicy.

Kiedy trafiliście do duszpasterstwa, Effathy?

Adam: Do duszpasterstwa trafiłem w 1999 roku po namowie siostry, a do zespołu podczas pierwszego dnia wspólnoty. Nie spodziewałem się, że z czasem tak bardzo zaangażuję się w życie parafii, a w zespole poznam moją przyszłą żonę ;)

Ania: Najpierw był wyjazd w góry w 2001 r. do którego namówił mnie ksiądz Jarek. Tam poznałam młodzież z duszpasterstwa i zespołu. Od września 2001 r. zaczęłam przychodzić na próby i tak to się zaczęło.

Aniu – jak się rozwijało Twoje uczestnictwo w życiu parafii, w życiu duszpasterstwa?

Ania: Po pamiętnym wyjeździe do Zakopanego, ks. Jarek i młodzież śpiewająca w zespole namówili mnie do większego zaangażowania. Bardzo szybko poczułam się częścią tej wspólnoty, znalazłam wśród niej serdecznych przyjaciół i Adama. Nie odstraszały mnie czasem wielogodzinne próby, a czas, który poświęciłam wówczas na śpiewaniu, dzisiaj wspominam z łezką w oku.
Poza niedzielnymi mszami i koncertami, dołączyłam do składu zespołu, który zajmował się oprawą wtorkowo-czwartkowych mszy młodzieżowych. Kilka razy udało nam się również zaśpiewać dla chorych dzieci w Klinice Onkologii we Wrzeszczu – to były chwile, które na zawsze pozostaną w naszej pamięci.

Adam – jak wyglądał Twój udział w zespole? Jakie były początki strony parafialnej?

Adam: Zaczęło się od dnia wspólnoty, podczas którego potrzebny był szerszy skład zespołu. Postanowiłem, że spróbuje swoich sił. Później zaczęło się coniedzielne śpiewanie i gra na mszy młodzieżowej w tygodniu i tak aż do 2005 roku. Początki strony internetowej parafii to marzec 2003 roku, kiedy to ksiądz proboszcz dał „zielone światło” do założenia strony. Organizacją strony internetowej zajął się ks. Jarek. Na początku działałem wspólnie z Tomkiem Klawa, później już sam. Na stronie zajmuje się do dziś częścią techniczną.
W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować wszystkim osobom, które czuwały i nadal czuwają nad stroną merytoryczną (artykuły, galerie zdjęć, komentarze). Bez Was nie miałoby to sensu.

Wasz największy autorytet? Wydarzenie, które wywarło na Was największe wrażenie?

Jan Paweł II.

Adam: Podczas mszy na hipodromie w 1999 roku dane mi było przyjmować komunię św. od Ojca Świętego. Pamiętam jak na mnie spojrzał, tego nie zapomnę do końca życia.

Ania: W 2005 roku pojechaliśmy razem na Światowe Dni Młodzieży do Kolonii. Tam niestety Jana Pawła II już nie było, ale to, co po sobie pozostawił żyło w sercach zgromadzonej tam młodzieży.

Gdzie i w jakich okolicznościach się spotkaliście? Wasze pierwsze wrażenie po tym spotkaniu?

Adam: Pierwszy raz spotkaliśmy się w pociągu relacji Gdynia – Zakopane w 2001 roku podczas wycieczki w góry z ks. Jarkiem. Ania miała wtedy 15 lat i w ogóle mnie nie interesowała :)

Ania: Nikogo nie znałam, byłam najmłodszym uczestnikiem wycieczki. Adam, 5 lat starszy też nie był obiektem mojego nastoletniego zainteresowania. Wszystko zmieniło się rok później.

Adam: Zacząłem tworzyć stronę internetową dla zespołu. Do tego potrzebne mi były indywidualne kontakty z każdą osobą, m. in. z Anią. Od słowa do słowa nasza znajomość powoli zaczynała się rozwijać.

Ania: Na początku z racji dużej (jak mi się wtedy wydawało) różnicy wieku podchodziłam do tej znajomości z dystansem, ale szybko się okazało, że nie stanowi to większego problemu.

Adam: Góry stały się dla nas bardzo ważnym miejscem. Tam spędzaliśmy razem wakacje, stamtąd pochodzi wiele naszych wspólnych wspomnień, wreszcie, tam się zaręczyliśmy.

Ania: I pomyśleć, że nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie jeden telefon ks. Jarka, który zaważył na tym pierwszym wyjeździe w góry.

Ania o Adamie, Adam o Ani: :)

Ania: Na początku, podobała mi się w Adamie jego odpowiedzialność, spokój i opanowanie. Z czasem, okazało się, że mamy podobne poczucie humoru, lubimy spędzać czas w ten sam sposób. Jego małomówność uzupełnia się z moją gadatliwością, jego trzeźwe spojrzenie na świat z moim troszkę naiwnym marzycielstwem. Po tych 6 latach znamy się na wylot. Nie wyobrażam sobie spędzania życia z kimkolwiek innym.

Adam: Od kiedy zaczęliśmy się spotykać wiedziałem, że to ta właściwa osoba. Pomimo dużych różnic szybko znaleźliśmy wspólny język. Nigdy nie brakowało nam tematów do rozmów i czuliśmy się swobodnie w swojej obecności. Ania potrafi zmobilizować mnie do wielu rzeczy i to mi się w niej bardzo podoba, bez niej bym zginął. :)

Kilka słów o życiu: Co teraz robicie (praca, studia etc. )?

Adam: Po studiach przeprowadziłem się do Krakowa, gdzie Ania rozpoczynała swoje studia. Od tamtej pory pracuje w firmie informatycznej. Teraz większość wolnego czasu spędzam na remontowaniu i meblowaniu mieszkania, w którym zamieszkamy razem z Anią po ślubie.

Ania: Ja prowadzę jeszcze beztroskie życie studenckie. Studiuję prawo i polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim jednocześnie korzystając z cudownej krakowskiej atmosfery. Pomimo że wyjazd na drugi koniec Polski był dla mnie trudnym przeżyciem, teraz czuję się tam doskonale.

Plany na przyszłość, marzenia?

Na razie czekamy na ogromnie ważną chwilę, jaką jest ślub, który zbliża się wielkimi krokami. Cieszymy się z perspektywy rozpoczęcia nowego wspólnego życia. Marzymy o przeprowadzce w ciepłe kraje. Odpowiednim miejscem wydaje się Mediolan, w którym zamierzamy odkupić lokalny klub piłkarski od premiera Włoch :)
A tak na poważnie, to marzeń (na szczęście zbieżnych) mamy co niemiara, ale o nich cicho sza!

Bardzo dziękuję za rozmowę :)

W imieniu redakcji Rodziny Osowskiej oraz administratorów strony parafialnej chciałabym w tym miejscu złożyć Wam serdeczne życzenia:
by wspólne życie, które już wkrótce rozpoczniecie, na co dzień dawało Wam szansę spełniania Waszych planów i marzeń,
byście tę szansę dostrzegali i śmiało wykorzystywali,
by każda chwila wspólnego życia umacniała Wasze „razem”,
byście zawsze byli „silni miłością - tą miłością, która nigdy nie zawiedzie”…

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !!

JB

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
74 0.14667797088623